Prudnik24

Podróż w przeszłość

Podróż w przeszłość
Sierpień 02
07:47 2013

W Muzeum Ziemi Prudnickiej odbyło się niezwykłe spotkanie – historyk Robert Horning-Wistuba ze Stanów Zjednoczonych opowiadał o losach Helene Bürgel Bauer – asystentki ostatniego prudnickiego fabrykanta Hansa Huberta Pinkusa – syna słynnego Maksa.

Zgromadzeni w Centrum Tradycji Tkackich prudniczanie mogli wysłuchać niezwykle ciekawego wykładu gościa z USA, który na co dzień bada losy prudnickich rodzin fabrykanckich – Franklów i Pinkusów. W poniedziałkowe popołudnie (29 VII) słuchaczy było całkiem sporo – ponad 30 osób (warto odnotować obecność obu burmistrzów – Franciszka Fejdycha i Stanisława Hawrona, byłej dyrektor prudnickiego muzeum – Urszuli Rzepieli, czy choćby emerytowanych pracowników Frotexu), ale po raz kolejny okazało się, że historia naszego miasta nie interesuje jego młodych mieszkańców, którzy zjawili się w sile…3 osób.

Samo spotkanie było natomiast interesującą podróżą w przeszłość – podróżą w czasy tragiczne, gdy prześladowania rządzących Niemcami nazistów zaczęły dotykać także właściciela prudnickiej fabryki – syna Maxa Pinkusa – Hansa Huberta. Główną bohaterką opowieści była natomiast jego sekretarka – Helene Bürgel Bauer, która do końca swojego życia, nawet po wysiedleniu, przejawiała wyjątkowe przywiązanie do swojej małej ojczyzny – Prudnika.

Jak podkreślał Robert Horning Wistuba, szef późniejszego Frotexu, jak i jego sekretarka byli naocznymi świadkami nazizacji i aryzacji prudnickiej fabryki. Po wydarzeniach Nocy Kryształowej z 1938 roku zostali zmuszeni do opuszczenia miasta, czego nie mogli odżałować do końca swojego życia. Pinkus schronił się w Belfaście, natomiast Helene Bürgel Bauer uciekła z Prudnika do radzieckiej strefy okupacyjnej.

Co ciekawe, ta niezwykła przyjaźń, pozbawiona – jak zapewniają dzieci Helene, Doris i Christan – nacechowania miłosnego, przetrwała wiele lat po wojnie. Dowód na to daje liczna korespondencja z lat 1937 – 1977, z którą zapoznał się amerykański badacz. Co więcej – w dalszym ciągu trwała współpraca między dawnymi prudniczanami (Helene Bürgel Bauer nie pobierała z jej tytułu żadnego wynagrodzenia!). Oto bowiem, po osiedleniu się w Augsburgu, Hans Hubert Pinkus poczynił starania, by odbudować fabrykę tekstylną w tym mieście. Helene, która wówczas mieszkała w Brunszwiku (jej mąż zginął podczas wojny w powiecie Pszczyńskim), ponownie została jego sekretarką (współpracowali drogą pocztową), pomagała na przykład pakować paczki z darami dla pozostających w Prudniku pracowników Frotexu. Trzeba bowiem podkreślić, że Pinkus dbał o swoich dawnych pracowników, robiąc to, pomimo nienajlepszej własnej sytuacji finansowej. Współpracownicy i – przede wszystkim – przyjaciele odwiedzali się w Augsburgu.

Ostatecznie fabryki Frankla nie udało się reaktywować na terenie Niemiec. Za to pełną parą ruszyła produkcja w Prudniku, już po wojnie, za rządów polskich komunistów. Jak podkreślał amerykański historyk, ani Hans Hubert Pinkus, ani Helene Bürgel Bauer nie odwiedzili prudnickich zakładów po 1945 roku.

Ostatni prudnicki fabrykant, kontynuujący tradycję założycieli fabryki zmarł w 1977 roku w Anglii. Helene Bürgel Bauer aż do tego momentu pomagała mu w interesach, opiekowała się m.in. jego unikalną kolekcją znaczków. Sama zmarła w 1994 roku w Brunszwiku.

Odnotujmy, że w trakcie spotkania znakomicie z roli tłumacza wywiązał się pracownik Muzeum Ziemi Prudnickiej – Marcin Domino, a samo spotkanie było okazją, by dowiedzieć się wiele ciekawych faktów z ogólnej historii rodzin Franklów i Pinkusów.

Refleksje po spotkaniu? Mamy do czynienia z historią niezwykłego przywiązania dwojga ludzi, ale także przywiązania do małej ojczyzny, a więc z lokalnymi patriotami, jakich dzisiaj za świecą szukać. Ci ludzie kochali nasze miasto. Kochali Prudnik. Czy w tej materii nie powinniśmy się czegoś od nich nauczyć? To pytanie pozostawiam każdemu z Was. Dodam, że jakoś nie mogę przeboleć, że historia Frotexu została naznaczona takimi wydarzeniami jak odsunięcie od wpływu na los zakładu spadkobierców jego założycieli, a potem – już w bliższej przeszłości, doprowadzenia do jego upadku. Upadku fabryki, która swego czasu była największą fabryką tego typu w Niemczech. Zdewastowane wnętrza Frotexu pozostają swego rodzaju hańbą dla tych, którzy do tego doprowadzili. To mówi nam bardzo dużo o współczesnych czasach. I niech będzie jakąś lekcją dla nas wszystkich.

Gazeta Prudnik24 – numer 149

Reklama

Reklama

 

 

 

 

 

Reklamy

Facebook