Prudnik24

Prudnicki etap życia Edwarda Wojaczka

Styczeń 19
14:27 2014

Niewielu prudniczan wie, że w latach 1947-49 dyrektorem obecnego I Liceum Ogólnokształcącego był ojciec najsłynniejszego buntownika w historii polskiej literatury – poety Rafała Wojaczka (1945-1971). Dziś postanowiliśmy przybliżyć Wam, drodzy Czytelnicy, właśnie tą sprawę.

[block]

Edward Wojaczek

Edward Wojaczek, bo o nim mowa, był dyrektorem obecnego liceum w latach 1947-1949, co znacząco utrudnia zdobycie informacji dotyczących przebiegu jego zatrudnienia. Swego czasu, na moją prośbę, pracownicy szkoły przejrzeli nawet archiwa, ale nie znaleźli nic, co byłoby pomocne w przybliżeniu tej tematyki, czemu w zasadzie nie można się dziwić – minęło już przecież ponad sześćdziesiąt lat. Jedyny ślad obecności Wojaczka, jaki odnaleźć można na chwilę obecną w budynku liceum, to jego zdjęcie, umieszczone na pamiątkowej tablicy gromadzącej sylwetki wszystkich dyrektorów placówki od początku jej powstania aż do chwili obecnej. Przyjrzyjmy się zatem bliżej tej interesującej postaci.

Z pewnością Edward Wojaczek przybył do Prudnika w trudnych czasach, gdy w Polsce  przywracano do życia funkcjonowanie państwa, w okresie, gdy nasilała się również fala stalinowskiego terroru. W Prudniku także trwały prace mające na celu unormowanie egzystencji jego mieszkańców. Na gruncie oświaty najwięcej do zrobienia miał bezsprzecznie pierwszy dyrektor placówki – dr Jerzy Królikowski, dzięki którego zabiegom  we wrześniu 1945 r., w gmachu byłej niemieckiej Szkoły Realnej, zaczęło działać prudnickie Gimnazjum i Liceum Męskie. Jak jednak wiadomo, Królikowski nie zagrzał długo miejsca w naszym mieście. Po jego wyjeździe – 7 września na stanowisko dyrektora powołany został mgr Józef Baraniuk, który doprowadził szkołę do normalnego funkcjonowania w powojennych czasach. To właśnie po nim dyrektorską pałeczkę, w 1947 roku, przejął Edward Wojaczek.

Wiedza o osobie naszego bohatera każe nam przypuszczać, że jego dyrektorowanie było solidne i na wysokim poziome. Podążając tym tropem, należy zadać sobie pytanie, kim właściwie był ojciec kontestatora i skandalisty Rafała Wojaczka – twórcy, który odmienił polską poezję i stał się dla wielu postacią kultową?

Edward Wojaczek urodził się w 1909 roku w Jejkowicach, w czasach panowania cesarza Wilhelma II, jako piąty syn Jana Wojaczka i Konstantyny Zawisz (nie był ostatnim dzieckiem, po nim na świat przyszedł jeszcze szósty brat i siostra). Na świadectwie dojrzałości wystawionym 16 czerwca 1924 roku przez Gimnazjum Państwowe w Rybniku, jego „zachowanie się i pilność” zostały ocenione jako dobre. Ilość języków, które ten młody wówczas chłopak musiał opanować, jest imponująca: oprócz polskiego była to łacina, grecki, francuski, niemiecki i hebrajski, i choć oceny z tych przedmiotów nie są najwyższe (czwórki i trójki), to ta statystyka i tak robi wrażenie. W nauce religii Wojaczek był „dostateczny”, podobnie w przypadku matematyki, fizyki, chemii. Lepiej rzecz się miała w przypadku  historii, geografii i śpiewu – z tych przedmiotów otrzymał ocenę dobrą. Co ciekawe, bardzo dobry był jedynie w gimnastyce. Tak wyposażony rozpoczął studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wiele przesłanek wskazuje jednak, iż taki wybór młodego Wojaczka wiązał się nie tyle z prawdziwym powołaniem, co raczej z przyjaźni, łączącej go z kolegą z ławki szkolnej, Bolesławem Kominkiem, późniejszym metropolitą wrocławskim i współautorem głośnego listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, w których znalazły się pamiętne słowa „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Najprawdopodobniej więc to właśnie brak powołania spowodował, że w następnym roku Wojaczek studiował już na Wydziale Filozoficznym. Studia te ukończył w listopadzie 1929 roku z ocenami (tym razem) niemal wyłącznie bardzo dobrymi. Uzyskał w ten sposób stopień magistra filozofii w zakresie filologii niemieckiej. Na tym jednak nie koniec. Wojaczek postanowił studiować dalej, tym razem wybierając Wydział Prawniczy, na którym kształcił się przez trzy trymestry (1929/1930). To właśnie wtedy poznał piękną studentkę Uniwersytetu Jagiellońskiego, Elżbietę Sobecką, jak miało się okazać – przyszłą matkę jednego z najoryginalniejszych poetów polskich XX wieku. Zapowiedź ich ślubu została zamówiona 8 czerwca 1932 roku. Nieco wcześniej miała swój początek kariera nauczycielska Edwarda. Stało się tak dzięki nominacji z 1 września 1929 roku, kiedy to wojewoda śląski mianował Wojaczka nauczycielem Państwowego Gimnazjum w Lublińcu. Od 1 września 1930 roku nasz bohater pełnił już natomiast obowiązki nauczycielskie w Gimnazjum Państwowym w Mikołowie, gdzie mieszkał przy ulicy Gimnazjalnej 23. Jakim był wówczas człowiekiem?

W swojej głośnej książce „Rafał Wojaczek – prawdziwe życie bohatera”, Bogusław Kierc, poeta i opiekun literackiej spuścizny genialnego liryka, określa jego ojca jako młodzieńca, który nie dawał się poskromić wszelkiej dyscyplinie. „Był typem człowieka, o którym się mówi: miłośnik życia” – pisze. Wojaczek jawi mu się jako przystojny mężczyzna, na którego portretach z tamtego czasu, można dostrzec zawadiackie spojrzenie. Pisarz nie omieszkał także oddać hołd pięknu jego wybranki: „Panna o łagodnie ujmującej urodzie, miła i przejmująca delikatnością” (patrząc na te zdjęcia, trudno się nie zgodzić). Ślub młodej pary odbył się w 1932 roku. Aby zrozumieć, kim w tamtych czasach był nauczyciel, a co za tym idzie, jaki był status społeczny młodego Edwarda, warto przytoczyć kilka zdań z książki „Wojaczek wielokrotny”, będącej zbiorem wspomnieć po Rafale Wojaczku, w której to Grzegorz Bębnik, wspominając o ojcu poety, pisze m.in. „Nauczyciel szkoły średniej w realiach przedwojennego Mikołowa był w całym tego słowa znaczeniu osobistością. I to nie tylko z racji uposażenia; prestiż zawodu sprawiał, że Wojaczek automatycznie stał się członkiem miejscowej elity. W pełni zasłużenie: nauczycielem był znakomitym – wymagającym i od siebie i od swoich uczniów. Wciąż też się dokształcał, co przyczyniło się do nadaniu mu w 1935 roku tytułu profesora gimnazjalnego”. Dodajmy w tym miejscu, że Wojaczek miał także znaczący udział w organizowaniu Towarzystwa Czytelni Ludowych w Mikołowie, którego w latach 1935-39 był prezesem). W świetle tych faktów zasadnym wydaje się stwierdzenie, że młode małżeństwo Wojaczków miało się w tamtych czasach bardzo dobrze. [/block][block]

Pierwsze symptomy zmiany tego stanu rzeczy pojawiły się już dwa lata później, wraz z nadejściem  hitlerowskiej „Nocy długich noży”, w czerwcu 1934 roku. Pięć lat później, w 1939 roku, w momencie napaści Hitlera na Polskę, spokój młodego małżeństwa został definitywnie przerwany. Pomimo usilnych próśb do ówczesnych, niemieckich władz o zatrudnienie w charakterze nauczyciela, Wojaczkowi wyciągnięto „brudy” z przeszłości, a więc jego udział w III powstaniu śląskim (Edward walczył w nim po stronie polskiej prawdopodobnie w szeregach rybnickiego pułku Janusza Wężyka; powstanie to zresztą podzieliło rodzinę Wojaczków). W związku z tym prośby te zostały odrzucone, co więcej – w piśmie mikołowskiej komórki „JdP”, Wojaczek został określony jako polski nacjonalista. Aresztowano go i wywieziono do obozu koncentracyjnego w Dachau. Ratowania nieszczęśnika podjął się jego brat – mieszkający w Breslau (dzisiejszy Wrocław), Wilhelm (członek NSDAP i Sturmfuhrer w Narodowosocjalistycznym Korpusie Kierowców; wcześniej, jako współpracownik rybnickiego starosty Hansa Lukaschka zaangażował się w kampanię plebiscytową na rzecz Niemiec). Wysiłki brata okazały się na tyle skuteczne, że Edwardowi zamieniono obóz na przymusowe roboty, z których udało mu się zbiec. Co działo się dalej?

W urzędowym piśmie naczelnika gminy Jejkowice (z 3 października 1945 roku) odnajdujemy wzmiankę, iż Edward Wojaczek od 10 maja 1940 roku do lutego 1945 roku „był zatrudniony w gospodarstwie rolnym swego brata Franciszka”. Wiadomo także, iż przed powrotem do Mikołowa mieszkali u życzliwego kolejarza, co pozwoliło im przetrwać sowieckie oblężenie.  Małżeństwo żyło w piwnicy, a bombardowania nie wyrządziły im krzywdy, dzięki solidnemu stropowi, który był umocniony szynami kolejowymi.

Do organizowania polskiego szkolnictwa ojciec słynnego poety powrócił jeszcze zanim wojna oficjalnie się zakończyła – od 15 lutego 1945 r. pełnił znów obowiązki nauczyciela w Państwowym Gimnazjum i Liceum Koedukacyjnym w Mikołowie.

To właśnie w tym miejscu dochodzimy do prudnickiego etapu życia Edwarda Wojaczka, oto bowiem przed upływem dwóch lat, 16 sierpnia 1947 roku zawitał do naszego miasta, by pełnić funkcję dyrektora w Gimnazjum i Liceum Męskim. O powodach porzucenia przez Wojaczka tej funkcji w 1949 roku, wspomina książka autorstwa Piotra Skarbka, zatytułowana „Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza w Prudniku 1945-1970.” Czytamy w niej m.in.: „(…) po dwudziestu miesiącach pracy poprosił o przeniesienie do Mikołowa – bliżej domu, ewentualnie o zatrudnienie w Katowicach”. Tak więc przyczyny owej rezygnacji ze stanowiska w Prudniku wydają się jasne – Edward z pewnością chciał być bliżej rodziny. W tamtym bowiem czasie miał już pod opieką dwóch małych synów (starszego, urodzonego w 1945 roku, Rafała, późniejszego poetę i przybyłego na świat w dwa lata po nim Andrzeja, przyszłego aktora, m.in. Teatru Polskiego we Wrocławiu). Nie były to wszystkie dzieci Edwarda – w 1933 roku urodził się najstarszy syn – Piotr, natomiast dwa lata później córka Katarzyna, która jednak zmarła bardzo wcześnie.

Po powrocie do Mikołowa Edward Wojaczek zatrudnił się w kędzierzyńskim liceum, gdzie piastował, m.in. funkcję wychowawcy i nauczyciela języka polskiego. Tym samym podjął decyzję, że z tym miastem zwiąże swoją przyszłość. Wiadomo także, iż w późniejszym okresie, gdy przebywał już na emeryturze, był jeszcze tłumaczem przysięgłym z języka niemieckiego. W tamtych czasach jego, a także małżonkę (również emerytowaną nauczycielkę), odwiedzało sporo biografów Rafała Wojaczka. Rozmowy o swoim tragicznie zmarłym synu (słynny poeta zmarł w 1971 roku we Wrocławiu, najprawdopodobniej śmiercią samobójczą), dla seniora Wojaczka z pewnością nie były łatwe, podobnie jak łączące ich relacje. Trzeba bowiem podkreślić, że Edward Wojaczek nigdy do końca nie pogodził się z takim a nie innym wyborem syna (pijackie i nieodpowiedzialne życie we Wrocławiu; ojciec do samego końca utrzymywał poetę). Jednocześnie – co również warte odnotowania – bardzo szanował jego dorobek literacki. Niewątpliwie bohater tego artykułu starał się być dobrym ojcem. W dzieciństwie dawał synom swobodę i robił wiele, by kreatywnie zagospodarować im czas (m.in. angażował ich w harcerstwo i żeglarstwo). Nie udało się jednak uniknąć problemów – jego wyjazd do pracy do Kędzierzyna był związany z kryzysem w małżeństwie i sprawił, że w zasadzie żyli z małżonką oddzielnie. Biografowie Rafała Wojaczka podają to zresztą jako jedną z przyczyn problemów egzystencjalnych poety. Cóż, jak wiadomo z jego listów do ojca i wypowiedzi samego Edwarda Wojaczka, artysta i ojciec zachowali jednak do siebie obopólny szacunek. Relacje małżonków najpewniej także uległy poprawie, skoro po przejściu na emeryturę znów zamieszkali razem. Edward Wojaczek zmarł w 1993 roku w wieku osiemdziesięciu czterech lat w Mikołowie.

 [/block]

Gazeta Prudnik24 – numer 123

Reklama

Reklama

Reklamy





Facebook

Komentarze

Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz,...

Moje stwierdzenie będzie bardzo przykre ale powodowane własnymi doświadczeniami. Wszystkie sprawy będą umorzone z...

Xyz

Ludzie maja pilnować swoich aut ? A od czego mamy policję !? Czy naprawdę...

kurwa kamere macie! psy!...