Prudnik24

Jak zmieniał się Prudnik z inicjatywy rodzin Fränkel i Pinkus – cz. 1

Jak zmieniał się Prudnik z inicjatywy rodzin Fränkel i Pinkus – cz. 1
Styczeń 13
17:00 2015

Przełom XIX i XX wieku to w historii Prudnika czas szczególny. Wielki skok cywilizacyjny, jaki dokonał się wówczas w innych miejscowościach górnośląskich dotyczył także naszego miasta. Ówczesne przemiany architektoniczne oraz demograficzne w znacznym stopniu ukształtowały obraz Prudnika, jaki znamy z naszych czasów. Szczególne zasługi na tym polu wniosły dwa rody fabrykanckie – Fränkel i Pinkus. Dzięki wzniesieniu miejscowej fabryki, po wojnie znanej jako „Frotex” oraz zakrojonej na szeroką skalę działalności społecznej przyczyniły się one do znacznego rozkwitu naszego grodu.

 

Prudnik przed Fränklami i Pinkusami.

 

            Na początku XIX stulecia Prudnik, a więc ówczesne Nowe Miasto na Górnym Śląsku   posiadało rangę miejscowości powiatowej i od 1815 roku wchodziło w skład położonej na terenie państwa pruskiego rejencji opolskiej. Liczba mieszkańców wahała się w przedziale od 3 do 4 tys. Pod względem wyznania przeważali katolicy, zaś drugą co do liczebności grupą byli protestanci. W obrębie miasta istniał już klasztor i szpital Bonifratrów, funkcjonował garnizon wojskowy, działała również poczta. Wiodącymi rzemiosłami było szewstwo, piekarnictwo, a nade wszystko tkactwo. Reasumując w tym okresie Prudnik jawił się jako przeciętna miejscowość na tle innych miast o porównywalnej liczbie ludności.

            Godny podkreślenia jest brak obywateli narodowości żydowskiej, co nie pozostaje bez znaczenia dla omawianego przez nas zagadnienia. Wydany przez cesarza Ferdynanda I edykt z 1559 roku wygnał Żydów z dziedzicznych ziem Habsburgów, m.in. z Czech, Moraw i Śląska. W 1567 roku cesarz zakazał wyznawcom religii mojżeszowej kupna i sprzedaży w naszym mieście. Na Śląsku tolerancyjny pozostał dla nich Głogów oraz Biała Prudnicka, którą określano „żydowskim rezerwatem”.

            Dopiero w 1812 roku Żydzi otrzymali kwalifikację do obywatelskiej działalności i mogli ponownie osiedlać się w miastach śląskich, w tym także w Prudniku. W 1828 roku nasze miasto zamieszkiwało już 127 przedstawicieli gminy żydowskiej. Wśród nich był kupiec Samuel Fränkel (1801-1881) – senior prudnickiej linii swego rodu, za którego sprawą Prudnik już wkrótce miał rozkwitnąć i stanąć w jednym szeregu z największymi ośrodkami przemysłowymi w Europie.

 

Era Fränklów i Pinkusów – potentatów przemysłu tekstylnego i wielkich filantropów. Rodowód.

 

            Ród Fränkel sięga korzeniami ziemi osoblaskiej. Z Osoblahy pochodzili najstarsi znani jego przedstawiciele. Kolejnym miastem, z którym związali swoje losy była Biała, gdzie na świat przyszedł Samuel Fränkel. W wieku 26 lat przybył on do Prudnika, zakładając w południowo-zachodnim narożu rynku, gdzie mieszkał, sklep sukienniczy. Żyłka do interesów, oszczędność oraz konsekwencja, poparte łutem szczęścia, pozwoliły mu na stworzenie jednego z największych zakładów tekstylnych przełomu XIX i XX w. W momencie przybycia kupca do Prudnika sytuacja miejscowego tkactwa była bardzo zła. Przedstawiciele tego rzemiosła żyli w nędzy, a prymitywne krosna nie pozwalały na produkcję towarów dobrej jakości.

            Żoną Samuela Fränkla była Estera (Ernestine), z domu Polke, córka gorzelnika z Opawicy, którego ojciec również pochodził z Osoblahy. Owocem małżeństwa Samuela z Esterą było czternaścioro dzieci. Najbardziej znanymi kontynuatorami rodu byli synowie: Abraham, Albert, Emanuel oraz Hermann. W kolejnych latach z powodzeniem prowadzili oni dzieło stworzone przez ich ojca.

            Sławą dziadkowi dorównywał jednak Max Pinkus (1857-1934), syn Josefa oraz Augusty, córki Samuela Fränkla. Pinkusowie wywodzili się z Wielkopolski, skąd w XVIII wieku przywędrowali na Śląsk. Ojciec Maxa Josef, urodził się w Nysie. Stamtąd przybył do Prudnika, rozpoczynając w 1847 roku pracę w firmie późniejszego teścia i walnie przyczyniając się do stworzenia jej potęgi. Zięć Samuela Fränkla był znanym filantropem, kolekcjonującym między innymi dzieła sztuki tkackiej, natomiast wnuk osiągnął sławę przede wszystkim jako mecenas kultury i bibliofil.

Powstanie fabryki.

            Założony przez Samuela Fränkla sklep krawiecki wkrótce został przekształcony w skup tkanin, a w latach 30. XX wieku miał już charakter fabryki sukna. W 1847 roku wzniesiono pierwsze budynki fabryczne przy ul. Nyskiej. W przeciągu kolejnych dziesięcioleci zakład zajmujący powierzchnię 12000 metrów kwadratowych, którego oficjalna nazwa brzmiała: S. Fränkel – Tischzeug,- Leinwand,- und Frottierwarenfabrik (Fabryka Nakryć Stołowych i Towarów Płóciennych oraz Frotowych S. Fränkel), urósł do miana jednej z największych fabryk tekstylnych ówczesnych Niemiec i Europy. Ok. 1912 roku zatrudniała ona blisko 4000 osób. Biorąc pod uwagę fakt, że Prudnik liczył wówczas niespełna 19 tys. mieszkańców można założyć, że firma S. Fränkel dawała utrzymanie przeciętnie co piątemu mieszkańcowi naszego miasta. Na początku XX stulecia średnia roczna przeróbka przędzy lnianej oraz bawełny stanowiła znaczący procent całej produkcji niemieckiego przemysłu przędzalniczego. Asortyment zakładu, na który składały się ręczniki, obrusy, serwety, czy też bielizna kąpielowa, rozsławiał w świecie Prudnik znajdując rynki zbytu w wielu krajach europejskich i zamorskich, ze Stanami Zjednoczonymi i Japonią na czele. Prudnickie wyroby znalazły zastosowanie w wielu renomowanych hotelach Europy, a nawet na słynnym „Titanicu”. Eksponowane na licznych międzynarodowych wystawach (w Monachium, Londynie, Barcelonie, Królewcu, Budapeszcie, Amsterdamie) wielokrotnie otrzymywały najwyższe wyróżnienia za ich wspaniałą jakość. Na potęgę prudnickiego przedsiębiorstwa pracowały również oddziały pozamiejscowe jak np.: bielarnia przędzy w Podlesiu, czy też przędzalnie lnu na terenie dzisiejszych Czech; w Svetlej Horze nieopodal Bruntalu oraz Upicach i Hronowie u podnóża Karkonoszy.

Trudno przecenić rolę, jaką odegrał w rozwoju Prudnika zakład założony przez Samuela Fränkla. Nie ma ani krzty przesady w stwierdzeniu, iż to właśnie jego powstanie znacząco przyspieszyło demograficzny boom, jaki miał miejsce w mieście u progu XX wieku. Ewenementem w skali ówczesnej Europy był fakt, iż w prudnickim przedsiębiorstwie nie miały miejsca jakiekolwiek bunty ze strony robotników. Pojęcie strajku było zagadnieniem zupełnie obcym, a podstawę takiego stanu rzeczy stanowiła strategia, jaką obrali prudniccy fabrykanci w relacjach pracodawca-pracownik. Przejawem troski oraz szacunku wobec podwładnych było utworzenie dla nich robotniczej kasy oszczędnościowej (1866), fabrycznego funduszu zdrowotnego (1868), czy też powołanie do życia fabrycznej kasy emerytalnej. Jeśli dodamy do tego budowę ochronki dla dzieci pracowników zakładu, a przede wszystkim wzniesienie dla nich osiedla domków jednorodzinnych przy ul. Karola Miarki (lata 20 XX w.) otrzymamy pełny obraz specyfiki firmy.

Ciąg dalszy nastąpi.

Marcin Domino (autor jest nauczycielem i tłumaczem jęz. niemieckiego)

Gazeta Prudnik24 – numer 148

Reklama

Reklama

 

 

 

 

Reklamy

Facebook