Prudnik24

Ukazało się „Lato Umarłych Snów”!

Ukazało się „Lato Umarłych Snów”!
Styczeń 30
18:30 2015

W tym miesiącu ukazała się drukiem powieść Harry’ego Thürka – „Lato Umarłych Snów”, której akcja dzieje się w lecie 1945 roku w Prudniku. Książkę, której fabuła oparta jest na autentycznych przeżyciach autora, przetłumaczył na język polski historyk i germanista Marcin Domino, a wydało starostwo powiatowe. To swoisty rarytas dla lokalnych pasjonatów historii – znajdziemy w niej m.in. znakomity opis prudnickiego getta.

O wydanie polskiego przekładu „Lata Umarłych Snów” od jakiegoś czasu zabiegał m.in. nasz redaktor naczelny – Maciej Dobrzański. Kilka lat temu wydawało się również, że powieść zostanie zekranizowana, jednakże planów Małgorzaty Jurczak – reżysera i prudniczanki z pochodzenia, nie udało się wcielić w życie. Podobnie było z wydaniem książkowym – od 1990 roku, w którym to powieść została napisana, kilka osób – m.in. przyjaciel pisarza i honorowy obywatel Prudnika – Jan Dolny z Hamburga, planowało jej wydanie, jednakże doczekaliśmy się go dopiero teraz.

– Nie ma zbyt wielu publicznie znanych dzieł artystów i twórców wywodzących się z Prudnika – komentuje motywy wydania publikacji starosta Radosław Roszkowski. – Poza tym warto poznać punkt widzenia „przeciwnej” strony. Ofiarami wojny byli też Niemcy zamieszkujący np. tereny Śląska, choć oczywiście to Niemcy wojnę wywołali. Książka opatrzona jest moim wstępem, gdzie piszę, że to subiektywne spojrzenie dawnego mieszkańca Prudnika – dodaje.

Istotnie. Powieść Thürka porusza trudną tematykę relacji polsko-niemieckich. Akcja rozgrywa się w 1945 roku w Prudniku. Sytuacja w mieście jest bardzo trudna. Znajdują się w nim dotychczas mieszkający tu Niemcy, a z Kresów Wschodnich nadciągają już pociągi z wysiedlonymi Polakami. W mieście władzę sprawuje polska policja kontrolowana przez Rosjan. Taka sytuacja musi powodować konflikt – niektórzy Niemcy traktują Polaków jak intruzów, którzy przejawiają wobec nich brutalne zachowania. Niestety, faktem jest, że akty prześladowań narodowości niemieckiej miały miejsce, a powodowane były zrozumiałą poniekąd frustracją, wywołaną wśród naszych rodaków wojną i licznymi cierpieniami, jakich w jej trakcie doświadczyli ze strony niemieckiego agresora. Tak czy tak, ważne, że autor – sam Niemiec z pochodzenia – nie zakłamywał historii.

– Czytałem tą książkę kilkakrotnie, aby mieć pewność i spokojne sumienie, że nie zostanie wydrukowane coś, co szkaluje Polaków. Zaręczam, że nie ma tam niczego takiego. W żadnym miejscu Harry Thürk nie podważa niemieckiej winy za wywołanie II wojny światowej, a co więcej, mówi o niej wprost. Są oczywiście przedstawieni źli Polacy, ale tacy też byli i nie ma powodu, by o tym nie pisać. – przekonuje Maciej Dobrzański. Jak zaznacza, ze względu na miejsce akcji powieść ta stanowi swoisty skarb kulturowy Ziemi Prudnickiej. Nadmieńmy, że pierwszego tłumaczenia książki dokonała Anna Myszyńska z Białej (było ono publikowane przed laty na łamach prudnickiej prasy), która poznała Harry’ego Thürka osobiście, przeprowadziła z nim także wywiad.

Autor powieści urodził się w 1927 roku w Białej i uznawany jest za jednego z najbardziej poczytnych pisarzy w NRD okresu powojennego. Od siódmego roku życia mieszkał w Prudniku. Jako osiemnastoletni żołnierz uniknął niewoli radzieckiej docierając potajemnie przez góry właśnie do tego miasta, gdzie następnie mieszkał w utworzonym z myślą o Niemcach getcie. Po wojnie osiedlił się we wschodnioniemieckim Weimarze. Często przebywał też w południowo-zachodniej Azji, pracując jako dziennikarz, reporter oraz korespondent wojenny. Zmarł w 2005 roku. Spoczął w starej części weimarskiego cmentarza, obok takich mistrzów pióra jak Goethe, czy Schiller.

Środki na druk zostały pozyskane w większości (95%) z projektu unijnego poprzez Euroregion Pradziad, co spowodowało, że książka została też przetłumaczona także na język czeski. Koszt druku to około 2750 EURO. Zgodę na druk wydało niemieckie wydawnictwo Mitteldeutcher Verlag – właściciel praw autorskich, które wydało powieść w latach 90-tych. Na okładce znajduje się fotografia Witolda Czerkawskiego przedstawiająca prudnicki Rynek z widocznymi zniszczeniami wojennymi, wewnątrz znajdziemy słowa wstępne Radosława Roszkowskiego, Anny Myszyńskiej, Marka Dzionego i Macieja Dobrzańskiego, obszerną biografię autora i jego odezwę do bialskiej młodzieży, a także galerię zdjęć – przedstawiającą jego samego, jak i powojenny Prudnik.

Publikacja, której bohaterami jest trójka młodych Niemców i Cyganka, dostępna jest bezpłatnie w prudnickim starostwie. Niebawem planowana jest oficjalna promocja.

About Author

Boguslaw Zator

Boguslaw Zator

Related Articles

Gazeta Prudnik24 – numer 115

Reklama

Reklama

Facebook

Komentarze

oli

Prudnik...minimalizm życiowy...

ewa

Jaka mać taka nać i tyle w temacie....

Tak od jakiegoś czasu mieszka się koszmarnie , podobna sytuacja miała miejsce na Morcinka i...

Pewnie sami się boją...