Prudnik24

Jazz towarzyszył mi od lat młodzieńczych

Jazz towarzyszył mi od lat młodzieńczych
Lipiec 02
19:28 2015

Pochodząca z Prudnika Kamila Abrahamowicz-Szlempo (ur. 1984) wydała właśnie swoją debiutancką płytę – „Wherever You Go”. Wokalistka, która posługuje się pseudonimem artystycznym „Kami”, jest dyplomowaną skrzypaczką oraz dyrygentką, a na co dzień wykładowczynią bydgoskiej Akademii Muzycznej. W 2010 roku ukończyła wokalistykę jazzową na kierunku Jazz i muzyka estradowa Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, a w 2013 roku uzyskała tytuł doktora wokalistyki. Dziś rozmawiamy z młodą artystką o jej najnowszym krążku i nie tylko.

 

ROZMAWIA: MACIEJ DOBRZAŃSKI

 

Na początek gratuluję płyty! Nim jednak o niej porozmawiamy opowiedz, jak to się stało, że los wskazał Ci jako miejsce kształcenia muzycznego Bydgoszcz, gdzie obecnie mieszkasz.

Z Bydgoszczą związałam się 15 lat temu, kiedy rozpoczęłam studia w Akademii Muzycznej. Dostałam się na skrzypce klasyczne, a zaraz potem rozpoczęłam edukację na specjalności jazzowej – prowadzenie zespołów jazzowych i muzyki rozrywkowej. Uczyliśmy się na niej jak prowadzić big band i mniejsze zespoły instrumentalne i wokalno-instrumentalne. Trafiłam także do klasy śpiewu jazzowego dr Joanny Żółkoś-Zagdańskiej. Stąd moja edukacja w kierunku klasyki i jazzu przebiegała równolegle, ale na dobre zakochałam się wtedy w śpiewie i już widziałam, że chcę kształcić się przede wszystkim w tym kierunku.

Czy jazz, będący najważniejszym stylem muzycznym, z jakim obcujesz, był Twoim naturalnym wyborem?

Jazz towarzyszył mi od lat młodzieńczych. Pierwsze płyty dostałam od mojego obecnego męża, kiedy uczęszczałam do Szkoły Muzycznej II st. w Nysie i myślę, że to mnie bardzo ukształtowało. Inspirowałam się wokalistami jazzowymi, jeździłam na konkursy jazzowe. Ta muzyka dawała mi dużo wolności wykonawczej, a improwizacja stała się dla mnie bardzo ważnym elementem, dzięki któremu zaczęłam komponować wkrótce swoje własne piosenki. Jazz jest jednak w tej chwili bardzo pojemnym, kolorowym i ciekawym stylem. Pozwoliliśmy sobie przy okazji nagrań do mojej płyty na dużą swobodę w wykorzystaniu także innych stylów. Docelowo nie chcieliśmy zamykać się w jakimś wąskim gatunku. Nasza muzyka po części klasyfikowana jest jako pop-jazz i chyba muszę się z tym zgodzić, ale to dość duże uogólnienie.

Twoje pierwsze autorskie nagrania zaczęły powstawać w 2010 roku. Po pięciu latach, w maju tego roku ukazuje się debiutancka płyta. Opowiedz o kulisach jej powstania.

Rzeczywiście pierwsze nagrania zrealizowaliśmy już w 2010 roku, w jednym z warszawskich studiów Woobie Doobie. Rok później zaczęłam nagrywać pierwsze ścieżki wokalne w moim domowym, prywatnym studio. Później na chwilę musieliśmy zająć się inną płytą, którą nagrałam w ramach mojego przewodu doktorskiego. Trwało to blisko rok, więc całą postprodukcję płyty „Wherever you Go” mogliśmy ukończyć dopiero w połowie 2014 roku. Kolejny rok zajęły nam wszystkie działania związane z wydaniem płyty. Jak wspomniałeś, trwało to wszystko pięć lat, to dość długo, ale znam gorsze przypadki (śmiech).Kolejną płytę chcielibyśmy nagrać nieco szybciej, bo jesteśmy mądrzejsi i bogatsi o pewne doświadczenia.

Na Twojej stornie można przeczytać, że piosenki napisałaś wspólnie z Michałem Szlempo, Twoim małżonkiem. Jak to jest, że dwoje ludzi, którzy obcują ze sobą na co dzień, potrafią znaleźć także wspólny język w pracy twórczej?

Nasza znajomość zaczęła się od pracy twórczej. Dużo Michałowi zawdzięczam, on jako jeden z pierwszych pchnął mnie w kierunku śpiewania i zawsze we mnie mocno wierzył. Cieszę się, że inspirują nas podobne rzeczy w życiu, głównie związane z muzyką. Mamy dużo wspólnych tematów i to nas na pewno bardzo łączy. Póki co nie przeszkadza nam to w życiu prywatnym (śmiech). A jak mamy dość muzyki to jedziemy na krótkie wakacje, żeby nabrać odrobinę dystansu do wszystkiego, także do pracy na uczelni. Tam też wszystko obraca się wokół muzyki i tam również pracujemy razem.

Muzyka na Twojej płycie jest, jak sama przyznajesz, różnorodna. Jakie były w związku z tym te najważniejsze inspiracje muzyczne?

W ostatnim czasie słuchaliśmy bardzo różnej muzyki, nie tylko jazzowej, ale to raczej w ostateczności nie wpływało na kształt naszej muzyki. Kiedy obejrzeliśmy dokument o historii studia Sound City, gdzie nagrywała m.in. Nirvana, bardzo zaczęliśmy zwracać uwagę na brzmienie. Zainteresowaliśmy się instrumentami analogowymi i w ogóle techniką nagrań na tzw. taśmę. W tej chwili wiemy już, że kolejna płyta może reprezentować nieco odmienny typ brzmienia, choć tego na sto procent chyba żaden artysta nie jest w stanie przewidzieć. Na pewno brzmienie jest tym czynnikiem, które inspiruje najbardziej, obojętnie czy jest to naturalny fortepian, na którym gra pianista klasyczny, czy gitara rockowa. Osobiście, w tym momencie, mogę powiedzieć, że jestem wyczulona na każde z tych brzmień, bo tą wrażliwość w sobie pielęgnowałam.

Jakie masz oczekiwania, jeśli chodzi o odbiór debiutanckiego krążka i czy już rodzą się w Twojej głowie dalsze plany muzyczne?

Pomysły rodzą się codziennie, tylko nie zawsze jest czas i przestrzeń, żeby je do końca zrealizować, dokończyć. Teraz przede wszystkim chcielibyśmy zaplanować na jesień kilka koncertów, dlatego, że pierwszy koncert promujący płytę, który zagraliśmy w Bydgoszczy w pełnym, płytowym składzie, był dowodem na to, że nasza muzyka może się podobać słuchaczom, a materiał sprawdził się koncertowo na tyle, że tuż po koncercie już planowaliśmy gdzie możemy zagrać kolejny. Oczekiwania wobec odbiorców są bardzo proste. Mam nadzieję po prostu, że będą sięgać po te płytę z chęcią, że będzie ich inspirować, że będą w niej odkrywać za każdym razem coś innego.

Rozwój kariery częstokroć wiąże się w tym zawodzie z sukcesem komercyjnym. Wielu muzyków siłą rzeczy do niego dąży. Jak zapatrujesz się na to zagadnienie? Chciałabyś słyszeć swoje utwory w mainstreamowym radio typu RMF FM?

Jeśli uda mi się nagrać coś, co spodoba się radiu bardziej komercyjnemu i nie stracę przy tym swojej tożsamości, czyli będzie to zgodne z tym, co ja chcę przekazać w muzyce, to czemu nie. Póki co nie rozpatruje tego w tych kategoriach i nie szyliśmy też naszej muzyki „na miarę” żadnego radia. To płyta bardzo szczera i osobista. Naszym celem było zawrzeć część siebie, prawdziwych, jednocześnie z niezbyt dużym bagażem doświadczeń płytowych. Mam nadzieję, że słychać na tej płycie, że idziemy za głosem naszego instynktu, bo tak też w istocie było.

Jesteś dyplomowaną skrzypaczką oraz dyrygentką. Czy obecnie wykorzystujesz te dwie umiejętności?

Jeśli chodzi o dyrygowanie, czy też prowadzenie zespołów, to mam okazję wykorzystywać tę umiejętność w pracy ze studentami. Jeśli chodzi o skrzypce, to ostatni raz nagrywałam na nich partie na moją płytę. Dobrze wpasowały się w niektóre piosenki i planuje na jesień grać na nich na koncertach. Traktuje je jednak teraz tylko jako dodatek do śpiewu.

 

W swoim CV masz też doktorat z wokalistyki, pracujesz też na uczelni.

Na uczelni głównie uczę śpiewu jazzowego, a doktorat jest naturalną koleją losów, jeśli chodzi o działalność na uczelni. Praca pedagogiczna daje mi ogromną satysfakcję, bo jest bardzo dużo młodych, zdolnych wokalistów w Polsce. Świadomość, że mogę im pomagać, inspirować, dzielić się swoimi doświadczeniami i przeżywać wszystkie piękne emocje związane z tworzeniem muzyki, daje mi ogromną przyjemność. Najpiękniejsze są momenty kiedy wokaliści rozwijają swoje skrzydła, zaczynają lepiej brzmieć, lepiej czuć muzykę. Kiedy kogoś przyjmujemy na studia, to znaczy że wierzymy, czujemy, że jest wrażliwy i muzykalny, choć często technika wokalna pozostawia wiele do życzenia. Ciężka praca i prawdziwa pasja jednak powodują, że takie osoby rozkwitają i później mamy ogromną przyjemność ze słuchania ich na egzaminach czy koncertach.

Podstawową szkołę muzyczną ukończyłaś w Prudniku. Masz jakieś specjalne wspomnienia z czasów nauki w rodzinnym mieście?

Oczywiście, mnóstwo. W szczególności jednak zajęcia z chóru, które prowadził wówczas p. Żymła. Dziękuję mu za to, że śpiewałam w środkowych głosach, bo dzięki temu wykształciłam sobie słuch harmoniczny, a wtedy tak bardzo chciałam śpiewać głosy najwyższe (śmiech). Tak na poważnie, to szkoła muzyczna zawsze była dla mnie wszystkim, była bardzo magicznym okresem, za który dziękuję moim rodzicom. Zapisując mnie do niej w wieku 7 lat zadecydowali tym samym o moim losie – tak to dziś odczuwam. Wciąż nie do końca wiem, jak to się stało, że aż tak „wsiąknęłam” w muzykę, bo nie posiadam aż tak silnych muzycznych tradycji, jeśli chodzi o edukację. Teraz jednak nie wyobrażam sobie innego zawodu i kilku osobom jestem tu winna podziękowania, że udało mi się dojść do tego punktu, w którym teraz jestem.

Gdzie i jak można zdobyć Twoją płytę?

Płytę w wersji fizycznej można zakupić na stronie www.nuplays.pl, dodatkowo gratis jest wersja cyfrowa, którą można od razu ściągnąć np. na telefon. Sama wersja cyfrowa jest dostępna także m.in. w sklepie iTunes, GooglePlay. Całego materiału można także posłuchać np. na Spotify albo Deezer. Jeśli ktoś miałby ochotę śledzić na bieżąco moją muzyczną działalność, to zapraszam na stronę Kami na fb – www.facebook.com/kami.official.profile, albo na oficjalną stronę – www.kamimusic.pl. Mam nadzieję, że będę mogła wkrótce także zaprosić wszystkich na koncert w Prudniku. Póki co, przesyłam serdeczne pozdrowienia dla wszystkich czytelników Gazety Prudnik24.

Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów!

About Author

Maciej Dobrzański

Maciej Dobrzański

Related Articles

Gazeta Prudnik24 – numer 111

Reklama

Reklama

Reklama

Facebook

Komentarze

po ustaleniu zwyrodnialca ustawić jako cel na strzelnicy niech strzelają w ten nic nie warty...

Brawo!!! w końcu ktoś się za to trucie bierze. W okresie grzewczym nie idzie wyjść...

Nieźle zryte berety. Kto ich wybiera - i jeszcze im za takie pomysły płacą....

LOL

Drogi Panie Maćku ! Tu nie o wielkość strefy chodzi, lecz o efektywność działań Gminy...