Prudnik24

Pobiegł w Nowym Jorku, pochodzi z Głogówka

Pobiegł w Nowym Jorku, pochodzi z Głogówka
Styczeń 18
17:56 2016

Pochodzący z Głogówka Tomasz Regimowicz (rocznik 1976) w ubiegłym roku wziął udział w prestiżowym NYC Marathon – maratonie odbywającym się rokrocznie w słynnej amerykańskiej metropolii (wynik to 2:47:03, co dało 224 miejsce open). Obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie pracuje jako informatyk. Ma żonę i 5-letniego syna. Biega od 5 klasy szkoły podstawowej. Na początku trenował sam, później zauważył go trener Technika Komorno – Piotr Pakosz. Mieszkający w Głogówku do 2000 roku Tomasz Regimowicz mówi naszej gazecie o wrażeniach z nowojorskiej przygody, a także zdradza tajniki swojego zamiłowania do biegów.

ROZMAWIA: MACIEJ DOBRZAŃSKI

 

Panie Tomaszu, na Ziemi Prudnickiej pewnie jest wielu biegaczy, ale myślę, że nie każdy z nich brał udział w zawodach w Nowym Jorku. Proszę powiedzieć, jak do tego doszło i skąd Pana obecność w najludniejszym mieście USA?

Zgadza się, na Ziemi Prudnickiej jest wielu biegaczy, nawet czołowych zawodników Polski, jak ur. w Prudniku Radosław Kłeczek. Myślę że wielu z nas chciałoby wziąć udział w największym maratonie na świecie (każdego roku ponad 50 000 startujących), jest jednak kilka warunków, które trzeba spełnić Ze względu na ilość chętnych, każde zgłoszenie bierze udział w losowaniu. Uczestniczyłem w nim dwa lata z rzędu, ale trzeba mieć naprawdę sporo szczęścia, aby zostać wybranym. Drugą możliwością jest legitymowanie się wynikiem poniżej 2h i 45 minut w maratonie lub 1h i 19minut w półmaratonie. W sezonach 2014/2015 udało mi się oba te wyniki osiągnąć, co umożliwiło mi start w NYC Marathon w 2015 roku. Oczywiście sama kwalifikacja to nie wszystko. Jest jeszcze druga, nie mniej ważna kwestia, finansowa. Taki wyjazd jest po prostu drogi. Należy zapłacić za tzw. startowe, kupić bilety lotnicze, opłacić mieszkanie w Nowym Jorku (baaaardzo drogie), zapłacić za wizę wjazdową do USA, itd. Samemu, mając rodzinę, bardzo ciężko byłoby mi to sfinansować. Pomogła mi firma Contour-Technology w której pracuję od 15 lat, biorąc na siebie wszystkie koszty związane z wyjazdem, startem oraz pobytem na miejscu.

Takie słynne, olbrzymie miasto musi robić wrażenie. Jak się Pan czuł w Stanach?

Do Nowego Jorku przylecieliśmy we wtorek. Tak się złożyło, że oprócz mnie z Wrocławia startowało jeszcze dwóch moich znajomych. Zamieszkaliśmy na East Harlemie, północnej części Manhattanu, niemalże na wysokości górnej części Central Parku. Nowy Jork to nie tylko bogaty dolny Manhattan, ale także zdecydowanie mniej zadbane, multikulturowe dzielnice takie, w jakiej nam przyszło spędzić około tygodnia. Od samego przyjazdu zmagałem się z tak zwanym Jetlag-iem, czyli zmęczeniem spowodowanym zmianą strefy czasowej – pomiędzy nami a wschodnim wybrzeżem jest 6 godzin różnicy. To był mój pierwszy raz, więc miałem bardzo duży problem, żeby się przestawić, przed maratonem w całości przespałem tylko jedną noc. To oczywiście miało ogromy wpływ na postrzeganie turystycznych walorów miasta. Nowy Jork to olbrzymie odległości i aby coś zwiedzić trzeba poświęcić na to cały dzień. Grafik miałem bardzo napięty, w czwartek chciałem odwiedzić oddział mojej w firmy, znajdujący się w Babilonie (około 2h drogi pociągiem wzdłuż Long Island), w piątek rano mieliśmy wywiad dla Polskiej Telewizji w Central Parku, sobotę chciałem już poświęcić tylko na odpoczynek przed biegiem. Czasu na zwiedzanie nie było zbyt wiele, udało nam się jednak zobaczyć miejsce, gdzie znajdowało się Word Trade Center, byliśmy na Time Square, Wall Street, przed samym maratonem przepływałem obok Statuy Wolności.

Jak wyglądają Pana starty i aktywność we Wrocławiu?

Mieszkając we Wrocławiu, wykonuję 5 treningów biegowych w tygodniu. Do tego dochodzi siłownia, sauna, rower. Od początku 2015 roku nawiązałem współpracę z trenerem Adamem Draczyńskim, w przeszłości doskonałym zawodnikiem z 10-tym wynikiem w historii polskiego maratonu. Współpraca ta zaowocowała nowymi rekordami życiowymi na 10km 34:20 (Bolesławiec), w półmaratonie 1:16:59 (Półmaraton Warszawski) i w maratonie 2:44:59 (Orlen Warsaw Maraton). Wynik osiągnięty na OWM dał mi 155 miejsce w rankingu polskich maratończyków w 2015 roku. Adam przygotował mnie również do najważniejszego jak do tej pory startu w Nowym Jorku. Wynik tam osiągnięty jest troszeczkę poniżej oczekiwań, ale i tak z wynikiem 2:47:03 zdobyłem 224 miejsce open, byłem 204 mężczyzną.

A więc bieganie to w Pana przypadku nie tylko kwestia umiłowania dla ruchu, ale także – jak rozumiem – lubi Pan rywalizację?

Dobre pytanie. Wracając po latach do biegania, chciałem zrzucić parę kilogramów. Szybko jednak na nowo obudził się we mnie duch rywalizacji i tak już pozostało.

No właśnie miał Pan kilkuletnią przerwę w uprawianiu sportu.

Długi czas twierdziłem, że mam tyle obowiązków, iż nie mam czasu na uprawianie żadnego sportu. Pięć lat temu urodził mi się syn i moje życie stanęło na głowie. Zostałem zmuszony do poukładania wszystkiego „na minuty” i paradoksalnie okazało się, że w tym wszystkim jest jeszcze chwilka na trening (śmiech).

 

Kiedy Pan biega, jak często, no i – co istotne – gdzie? Wrocław to przecież ruchliwe ulice, chodniki pełne przechodniów. No i ten asfalt, podobno nie najlepszy dla naszych piszczeli…

Zanim rozpocząłem współpracę z trenerem próbowałem biegać 7-9 razy w tygodniu. Teraz wykonujemy 5 treningów, przebiegając około 100km/tydzień. Trenuję we Wrocławiu, głównie w parku grabiszyńskim. Mocniejsze treningi wykonuję na technicznej drodze wzdłuż Autostradowej Obwodnicy Wrocławia. Zalety to równiutki, nowiutki asfalt, ekrany obwodnicy chronią przed wiatrem, w nocy obwodnica, a tym samym również moja droga techniczna są oświetlone, brak świateł czy pojazdów mechanicznych. Co do kwestii, czy bieganie po asfalcie jest zdrowe dla naszych stawów, nie jest. Ale maratony nie odbywają się w parkach (śmiech).

W jakiej mierze podporządkowuje Pan bieganiu swoją codzienność? Mam na myśli jakąś specjalną dietę, czy też inne zasady tzw. zdrowego stylu życia.

W życiu jestem przede wszystkim tatą. Bieganie jest i zawsze było moją pasją, ale nie jest najważniejsze. Aktualnie nie stosuję żadnej diety, poza okresami okołostartowymi. Poza nimi staram się w miarę możliwości zdrowo odżywiać, nie jadam fast food-ów, unikam słodyczy, tzw. śmieciowego jedzenia (paluszki, precelki, inne). Ale nie robię z tego zasady, jeżeli raz na jakiś czas mam ochotę, to nie żałuję sobie żadnej z powyższych rzeczy. Tak żeby zachować jakąś równowagę.

 

Czy kiedy podejmował Pan decyzję o wyjeździe z Głogówka, kierował się Pan – jak większość młodych ludzi – kwestią braku pracy?

Z Głogówka wyjechałem na pięcioletnie studia na wydziale Informatyki Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Wtedy jeszcze planowałem wrócić do Głogówka. Niestety, charakter mojej pracy powoduje, iż jestem trochę skazany na duże miasta. W małych miejscowościach, jak Głogówek czy nawet Prudnik, nie ma pracy dla informatyków. Tak więc pierwszą pracę po studiach dostałem w Katowicach. Po półtorej roku przeniosłem się do Wrocławia. Może kiedyś, wzorem państw zachodnich, firmy zaczną przenosić się do mniejszych miejscowości …

 

Jak często bywa Pan w Głogówku?

Głogówek odwiedzam często. Mieszkają tam moi rodzice oraz część rodzeństwa. Subskrybuję grupy głogóweckie na Facebooku, co pozwala mi w miarę na bieżąco śledzić, czym aktualnie żyje moje rodzinne miasto. Niedawno byłem na spotkaniu klasowym, 20 lat po ukończeniu liceum w Głogówku. Bardzo lubię, będąc w rodzinnym mieście, wracać na trasy biegowe z moich chłopięcych lat. Wracają wtedy wspomnienia.

Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów!

About Author

Maciej Dobrzański

Maciej Dobrzański

Related Articles

Gazeta Prudnik24 – numer 117

Reklama

Reklama

Facebook

Komentarze

Prudnik podobnie jak wszystkie miasta cierpi na brak parkingów, ale pierwszy raz słyszę aby parkingi...

KOLEJNA GŁUPOTA !!!!...

oli

Prudnik...minimalizm życiowy...

ewa

Jaka mać taka nać i tyle w temacie....

pełna księgowość program
  • Księga handlowa to kompletny i zintegrowany program księgowy stworzony do prowadzenia pełnej księgowości.
  • arante.pl