Prudnik24

By książki kusiły, by książki nęciły

By książki kusiły, by książki nęciły
Marzec 19
13:04 2017

Książka „Biblioteka w kalejdoskopie”, która ukazała się grubo ponad rok temu w moim wydawnictwie, reklamowana była nie tylko jako monografia biblioteki Publicznej Szkoły Podstawowej nr 3 w Prudniku, ale także jako poradnik metodyczny, dydaktyczny itd. Mimo iż – nie ma co ukrywać – funkcja pierwsza z wymienionych wysuwa się na prowadzenie (przynajmniej wizerunkowo), druga także niesie za sobą solidny przekaz.

Codzienne funkcjonowanie biblioteki PSP nr 3 przeplata się z działaniami w ramach akcji „Cała Polska czyta dzieciom”. Nic dziwnego – jedną z bibliotekarek jest Grażyna Kunka, jednocześnie lider tych popularnych społecznych działań. Jakie zatem wskazówki dla nauczycieli, społeczników czy promotorów czytelnictwa można znaleźć w artykułach pani Grażyny (to z nich w dużej mierze składała się wymieniona na początku książka)?

Przede wszystkim – angażowanie lokalnego środowiska. Nie trzeba koniecznie sprowadzać (z Warszawy czy innego Krakowa) gwiazdy, autorytetu lub kogoś, kto stara się harmonijnie łączyć przynaleźność do obu tych kategorii. Można sięgnąć bliżej. Coś ważnego do powiedzenia może mieć przecież lokalny sportowiec, leśniczy, strażak, urzędnik, muzealnik czy bankowiec. Globalizacja sprawia, że światowych ludzi możemy spotkać również na tzw. prowincji. Do tego dochodzi (a raczej: w tym wszystkim jest najważniejsza) relacja dziecka z książką, jej budowanie. Powieść dla najmłodszych w ręku policjanta to nie tylko okazja do złośliwych żartów (z roku na rok coraz mniej prawdziwych), ale też sposobność, by pokazać, że książka jest w ruchu, ma różnych właścicieli, użytkowników, entuzjastów. Jak wyglądają mierzalne, długofalowe efekty takich działań? Czy tak wygląda kuźnia przyszłych humanistów, moli książkowych czy bibliofilów – nie wiem, ale – jak mawiają tu i ówdzie: do nas należy działanie, a do Boga – jego efekty. Doświadczenie podpowiada również, że na jeden efekt lubi składać się wiele działań.

Kolejne przesłanie metodyczne może kojarzyć się z reklamą popularnego banku. Tak jak duże oszczędności biorą się z małych, tak dochodzenie do wartociowych celów może być rozbite na małe kroki. Kto kiedykolwiek zbierał makulaturę, ten wie, jak mrówcza jest to praca, jak wielkiej cierpliwości wymaga. Rzecz jasna – są wyjątki: w internecie można znaleźć artykuł o człowieku, który dorobił się w ten sposób niezłych pieniędzy, osiągnął efekt skali…, ale – powiedzmy sobie szczerze – to egzotyka. Dwadzieścia, trzydzieści groszy za kilogram… Malutko. Dopiero, gdy to wszystko idzie w tony, można mówić o jako takich efektach. A jednak akcja pod wymownym „Z makulatury nowe lektury” (opisana na kartach „Biblioteki w kalejdoskopie”) odniosła spory sukces, udało się zakupić książki, a wcześniej zmobilizować dzieci i rodziców, by przynosili jak największe ilości surowca, wymienialnego później na pieniądze.

No i trzecia kwestia – język korzyści, próba pokazania uczniom i ich opiekunom, że wokół książki może dziać się coś ciekawego, nie tylko pożytecznego. Niestety, siłę przyciągania ma głównie coś naprawdę fajnego. „Pożyteczność” to argument dla osób znajdujących się na wysokim poziomie samodyscypliny, rozwoju osobistego, często też altruizmu. Ileż to znamy diet, o których wiemy, że są słuszne. Jak wiele słów rzucają (jak grochem o ścianę) eksperci w programach śniadaniowych o tym, jak wiele dobrego robi gimnastyka, dlaczego warto segregować śmieci oraz jak sprawić, by nasze dzieci chciały podać nam na starość szklankę wody. Podobnie z czytaniem – niby wiemy, że tak ogólnie jest czynnością chwalebną (zakładając w miarę rozsądny dobór lektur i szeroko pojęty umiar), ale co z tego. Jedni to lubią robić, inni nie. Temat oswojony za młodu może zaowocować w dorosłym życiu – z takiego założenia wychodzą zapewne teoretycy i praktycy akcji CPCD.

Do tych trzech elementów dochodzą jeszcze inne kwestie – budowanie długofalowych relacji ze wspomnianym lokalnym środowiskiem, raportowanie wyników (także w formie popularyzujących zagadnienia artykułów do prasy), działalność zgodnie z rytmem wydarzeń w danym roku (Dzień Pluszowego Misia i te sprawy) oraz wiele innych elementów. Te i inne inspiracje znajdują się w artykułach Grażyny Kunki, tych rozproszonych i tych zebranych w „Bibliotece w kalejdoskopie”.

Bartosz Sadliński – dziennikarz, współpracował z wieloma lokalnymi gazetami, obecnie pisze do „Panoramy Bialskiej” i „Strzelca Opolskiego”; jest też przewodnikiem na zamku w Mosznej.

About Author

Bartosz Sadliński

Bartosz Sadliński

Related Articles

Brak komentarzy

Write a Comment

Gazeta Prudnik24 – numer 107

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Facebook

Komentarze

Złodziej teraz szuka wielu sposobów jak zarobić na życie więc wziął się za nietypowe działanie,...

dzień przed zakończeniem głosowanie-16 głosów, dzień zakończenia 275. Przypadek? Pf.Chłopcy koniecznie chcą skakać wyżej d&*%y....

Wygląda na to, że po prawej stronie jest ul Armii Krajowej, po lewej Szkolna, u...

Czego jest ten plan na zdjęciu? Coś nie kojarzę z planu żadnego miejsca w Prudniku,...