Prudnik24

Prudnik, czyli ósma stacja

Prudnik, czyli ósma stacja
Czerwiec 14
19:07 2017

W 2008 roku (a więc – o zgrozo – już prawie dziesięć lat temu) postanowiłem, razem z Maciejem Dobrzańskim, moim towarzyszem poetyckiej doli i niedoli, zaprosić do Prudnika Tomasza Różyckiego, autora czterech wówczas tomików wierszy oraz poematu „Dwanaście stacji”. Z ramienia działającej wówczas przy Prudnickim Ośrodku Kultury grupy „3 x Z” poprowadziliśmy spotkanie z tym wybitnym poetą, autorem wielu nagród (z „Kościelskimi” na czele), na dodatek mieszkańcem Opola. Była to okazja upieczenia niejako dwóch pieczeni na jednym ogniu. Sprowadzenie do naszego małego miasta kogoś, o kim Polska, a także świat, usłyszały – pieczeń nr jeden. Rozmowa z autorem, który o Prudniku przecież pisał – pieczeń nr dwa. No właśnie – dzisiaj będzie o tym.

Wspomniany już poemat „Dwanaście stacji” (2007) jest pod wieloma względami wyjątkowy. Niby poezja, niby proza; niby na poważnie, niby z przymrużeniem oka. Trochę nawiązanie do „Pana Tadeusza” (bo zahacza o epos, dzieli się na tytułowe tuzin części i nawiązuje do „kraju lat dziecinnych”. Tomasz Różycki wymyka się schematom – można próbować go podciągać pod neoklasycyzm, można doszukiwać się inspiracji u francuskich poetów, ale zawsze będzie to tylko trop.

W ramach „Stacji ósmej” bohater poematu (nazwany Wnukiem) dociera w ramach swoich rodzinnych wojaży do Prudnika. W autobusie męczą go nudności (opisane w sposób  absolutnie „krejzolski”, co akurat Różycki świetnie potrafi). Gdy dojeżdża do naszego miasta, wysiada – jak by wynikało – na przystanku PKS przy ul. Kolejowej, do jego nozdrzy dolatuje zapach dochodzący z pobliskiej odstanej kałuży mleka (zapewne koło spółdzielni), a wtedy widowiskowo – no cóż – puszcza pawia.

Rodzina, do której przyjechał Wnuk, mieszka nieopodal stacji kolejowej. Tam też bohater się udaje. W jego wspomnieniach pojawia się prudnicka rzeka, do której dawniej wylewane były farby, barwniki, czy co to tam było. Czytamy, że „w poniedziałki była czerwona, na znak i ku chwale klasy niezwykle tutaj robotniczej, która po niedzieli szła pracować do fabryki butów i trampek nieopodal. We wtorki zaś jaj wody przybierały niezwykle intensywny kolor indygo ze zwykłej fantazji. W środę rzeczka była żółta, a w czwartek zielona foncée butelkowa. W piątki znów była barwy ciut brązowej, w soboty natomiast niebieskiej majtkowej, co dobrze wróżyło na wieczorne tańce. W niedzielę zaś, dzień święty, była czarna, nie wiedzieć dlaczego. Widać, że kolejność kolorów musiała uzgadniać dyrekcja co tydzień z Miejskim Komitetem Zjednoczonej Partii.” Jak widać – „Dwanaście stacji” to niezła literacka jazda, sporo tu groteski, na pewno nie należy traktować opisów reportażowo. „Góry Sudeckie”, „Biskupia Kopia” – różne takie poprzekręcane (zapewne celowo) nazwy w książce się znajdują. Warto jeszcze dodać, że z Prudnika (po niezłej – trzeba przyznać – popijawie u rodzinki) autor udaje się do nieodległej Moszczanki, też do swoich krewnych (tu już kłania się kolejny rozdział: „Stacja dziewiąta”).

Jak czytamy w jednym z numerów „Gazety Prudnik24” (90/2016, s. 22) Tomasz Różycki nawiązał do naszego miasta także w wierszu pochodzącym z tomu „Litery”. „Jesteś gdzieś daleko, w jakimś nigdzie, być może nawet za Prudnikiem…”. Cóż, na pierwszy rzut oka nie brzmi to za ciekawie, jakby dla podmiotu lirycznego chodziło o jakieś totalne zagwiździe. Na szczęście z pomocą przychodzi kontekst (w którym tak generalnie warto czytać rozmaite dosadne frazy). Owo „nigdzie” (lub nawet dalej niż „nigdzie”) może być tu równie dobrze metaforą zapomnienia, oderwania się, czegoś w tym stylu. Szukanie jednoznaczności w wierszach Różyckiego to zresztą nieporozumienie. Jest on jednym z nielicznych autorów, których utwory szczerze lubię i cenię, choć nie należą one do zrozumiałych (w potocznym, intuicyjnym znaczeniu tego słowa).

Tomasz Różycki to wprawdzie nie Harry Thürk (1927–2005), nie reportażysta, nie rasowy epik, więc odwołania do Prudnika nie pojawiają się (i raczej pojawiać nie będą) tak „prosto w pysk” jak u niemieckiego pisarza, ale i tak fajnie, że są i że ja – będąc zagorzałym tropicielem motywów prudnickich poza Prudnikiem – mogłem pochylić się nad „Dwunastoma stacjami”, ze wskazaniem na ósmą.

About Author

Bartosz Sadliński

Bartosz Sadliński

Related Articles

Gazeta Prudnik24 – numer 120

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Facebook

Komentarze

PPS

Fajnie że jest jakiś pomysł na funkcjonowanie szpitala ale czy to dobry kierunek... Zdecydowanie nie!...

Nareszcie coś się dzieje........

Niby dobre miejsce na taka inwestycje ale z drugiej strony co to za centrum przesiadkowe...

Prudnik podobnie jak wszystkie miasta cierpi na brak parkingów, ale pierwszy raz słyszę aby parkingi...