Prudnik24

Krótko i czasem treściwie

Krótko i czasem treściwie
Lipiec 22
12:50 2017

W dzisiejszym odcinku: przegląd inicjatyw z ostatnich lat, które nie przetrwały próby czasu lub po prostu nie zaspokoiły apetytów rozbudzonych swoim powstaniem. Na początek warto wyjaśnić dwie kwestie. Pierwsza: moim celem nie jest krytykowanie wszystkiego tego, co nie przetrwało wielu miesięcy, lat, nie zdążyło okrzepnąć (tudzież nie rozwinęło się w jakimś ogólnie przyjętym kierunku). Różnie to bowiem bywa. Gdyby przenieść się na chwilę na niwę ogólnopolską – od takich przypadków wręcz się roi. Ileż to razy ktoś odwołuje się do dawno niestniejących pism „Brulion” albo „Ozon”… Iluż to artystów żyło i/lub tworzyło krótko… No i druga sprawa: sam podejmowałem działania, które nie cieszyły się długim istnieniem (choć – jak gorąco wierzę – jakieś owoce wydały), chodzi mi np. aktywność w grupie poetyckiej „3 razy ZET” albo prowadzenie „Wydawnictwa POD TYTUŁEM”. Czasem coś wychodzi, czasem nie; a czasem wychodzi w inny sposób niż się planowało.
Stowarzyszenie „Rycerze Biznesu” (powołane w 2013) – inicjatywa szczytna, liderowana początkowo przez Wojciecha Bandurowskiego. Prowadzenie firmy to rzecz niełatwa, przeciwności napierają zewsząd, warto więc się zrzeszać. Jak powiedział (właśnie w kontekście przedsiębiorczości) Roman Polko, były dowódca GROM-u: „wojen nie wygrywają bohaterowie, tylko kompanie bohaterów”. Dziś jednak, przeglądając profil „Rycerzy” na Facebooku widzimy jedynie rodzaj serwisu ogłoszeniowego dla tych, którzy poszukują pracowników i współpracowników. Czasem trafi się jakiś materiał motywacyjny, nieraz inny drobiazg… No właśnie – co mogłoby być sukcesem w przypadku organizacji dla przedsiębiorców? Osobiście interesuję się rozwojem w Polsce idei networkingu (przykładem mogą być działające w naszym kraju Towarzystwa Biznesowe, w różnych miastach). Spotkanie co tydzień o określonej godzinie, coroczna składka, dążenie w sposób metodyczny do wzajemniej współpracy – takiej do bólu konkretnej: ja mam to, ty masz tamto, spróbujmy nawzajem z tego skorzystać; może jakiś barter, może alians strategiczny…).
Pismo internetowe „Kwartalnik” – inicjatywa, której liderował Marek Doskocz, do 2012 roku ukazało się kilka numerów. Udało się osiągnąć fajny, ogólnopolski poziom, udzielali się autorzy (poeci, pisarze, recenzenci itd.), którzy z pewnością przekroczyli prowincjonalny sposób postrzegania literatury czy sztuki. Była współpraca z „Red.-em”, który wykiełkował ze środowiska Stowarzyszenia Żywych Poetów w Brzegu (Radek Wiśniewski, Sławek Kuźnicki i te sprawy). „Kwartalnik” pozostaje w pamięci jako krótki (acz ciekawy) rozdział. Szkoda tylko, że poszczególne numery archiwalne nie są obecnie dostępne w sieci (a przynajmniej mi nie udało się ich znaleźć).
Szkoda też, że konkurs poetycki „W cieniu pogańskiej wieży” nie przetrwał próby czasu, tym bardziej że też próbował on wystawać poza prowincjonalne ramy. Tego rodzaju przedsięwzięcia mają także – i warto o tym pamiętać – wymiar promocyjny – zawsze można powiedzieć: to my wyłoniliśmy talent, jest też okazja, by wypozycjonować daną miejscowość czy organizację w świadomości ludzi (przykłady: zmagania „O laur Sądecczyzny” albo Nagroda im. K. K. Baczyńskiego; ta druga organizowana przez stowarzyszenie imienia tego znanego choćby z podręczników poety). Wiersze to oczywiście kontrowersyjny temat – ktoś powie: żadna promocja… Osobny wątek stanowi przecież debata jak i czy przyciągać do poezji; ale zawsze można się pogłowić, jak przedstawić rzecz ciekawie (i relatywnie małym nakładem środków).
Żeby nie było – trochę inicjatyw w Prudniku się trzyma, np. opisane już tam i nazad uniwersytety trzeciego wieku. Ze zmienną intensywnością działają też Prudniczanie (nazwa własna). Klub Ludzi Piszących to budzi się, to znów zapada w zimowy sen. Dodajmy jeszcze Tigersów (stowarzyszenie sportowe) albo np. grupy religijne (typu Neokatechumenat) – no i okazuje się, że trochę organizacji (pozarządowych i pozasamorządowych) jednak trwa i parę wydarzeń przybrało formę cykliczną.
Czy istnieje jakiś przepis na zapewnienie długiego życia danej inicjatywie, działaniom, projektom? Pewnie nie. Na pewno jednak przydaje się wolność finansowa – świadomość, że bez wyrzutów społecznik może przeznaczać nadwyżki czasu na coś innego niż praca zarobkowa. Niezbędne okazuje się także zakotwiczanie wielkich idei w rzeczywistości, rozbijanie ich na poszczególne kroki. No i współpraca, działanie w zespole; a to nie jest łatwe – jak wszystko, co ważne.

Gazeta Prudnik24 – numer 161

Reklama

Reklama

 

 

Reklamy

Facebook