Prudnik24

Słynny piłkarz przed sądem w Prudniku

Słynny piłkarz przed sądem w Prudniku
Październik 12
17:47 2017

Mariusz Ś. (46 l.) – była gwiazda Ruchu Chorzów, m.in. król strzelców polskiej ekstraklasy jest oskarżony o nielegalne przywiezienie na teren cegielni w Konradowie koło Głuchołaz ok. 300 ton odpadów. Na rozprawę się nie stawił, choć zapowiada swoją obecność na kolejnej rozprawie 30 października.

Sprawa znana jest od minionego roku. Prokuratura uważa, że Mariusz Ś., właściciel firmy Cegmar wraz ze swoim współpracownikiem Witoldem W. około roku temu nakazali zwiezienie na teren dawnej cegielni w Konradowie odpadów komunalnych. Firma miała nie mieć pozwoleń na składowanie czy przerabianie odpadów, a teren, gdzie do dziś leżą śmieci, znajduje się blisko potoku wpadającego do Białej Głuchołaskiej, zaledwie kilkanaście kilometrów od ujęcia wody dla Nysy. Śmieci mogły spowodować zakażenie rzeki.

Przywożone m.in. z okolic śląska odpady zaniepokoiły mieszkańców Konradowa. Pod koniec 2016 roku zaalarmowali oni głuchołaską straż miejską, a sprawa znalazła ostatecznie swój finał w sądzie, po tym, jak zajęła się nią prokuratura z Prudnika. Prokurator uznał, że taki sposób składowania odpadów naraża zdrowie i życie ludzi oraz środowisko naturalne na znaczne szkody. Grozi za to do 5 lat więzienia.

Obaj oskarżeni nie stawili się na rozprawę. Adwokat Mariusza Ś. przywiózł ze sobą zwolnienie lekarskie. Były piłkarz Ruchu Chorzów sporządził jednak oświadczenie, w którym napisał, że choć jest większościowym akcjonariuszem spółki, to jednak nie jest członkiem zarządu (wg jego relacji prezesem jednoosobowego zarządu jest Witold W.) i nie ma wgląd w sprawy spółki.

Przed sądem zeznawał też znajomy Mariusza Ś., który twierdzi, że że były piłkarz zawarł umowę z firmą Beniamina B. na dostawę do cegielni przerobionego komponentu do spalania w czasie produkcji cegieł. Miało to obniżyć koszty działalności. Kiedy jednak Mariusz Ś. dowiedział się, że przywożone są śmierdzące odpady, miał wycofać się z umowy i zażądać wycofania transportów. Dodajmy, że Beniamin B. jakoś świadek nie dotarł do sądu. Z kolei według byłego dozorcy cegielni Mariusz Ś. mówił mu, że do Konradowa mają trafiać odpady komunalne do dalszej przeróbki.

Kolejna rozprawa zaplanowana jest na 30 października.

– Czekamy na wyrok sądu, jeśli nie będzie zrealizowany, to gmina będzie musiała wywieźć odpady na koszt mieszkańców. To wydatek rzędu 50 tys zł.- oznajmił „Gazecie Prudnik24” Jarosław Feret z Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska głuchołaskiego magistratu, który zeznawał w procesie.

Maciej Dobrzański

Brak komentarzy

Write a Comment

Gazeta Prudnik24 – numer 121

Reklama

Reklama

Reklamy







Facebook

Komentarze

Starostwo informuje w internecie a oznakowania brak. 14.11.2017 większość kierowców musiała zawracać spod wiaduktu...

Dla takich tekstów lubie czytac ten portal...

Dla takich tekstów lubie czytac ta strone...

Szanowny Panie, kopiuj-wklej, o którym Pan pisze, to efekt oficjalnej współpracy naszego portalu z glucholazyonline....