Prudnik24

Deutche Bank przejmuje budynek ratusza

Deutche Bank przejmuje budynek ratusza
01 kwietnia
13:39 2019

W połowie tego roku niemiecki gigant Deutsche Bank AG ma otworzyć placówkę w budynku prudnickiego ratusza. Jak się dowiedzieliśmy, instytucja zajmie niemal cały gmach. Efektem będzie powstanie 50 miejsc pracy. W tej sytuacji siedziby Agencji Promocji i Rozwoju Gminy, a także Urząd Stanu Cywilnego, muszą zostać przeniesione.

Na razie prudnicki magistrat planuje wynajm ratusza, z docelowym odsprzedaniem go Niemcom. Budynek, który postawiły dawne niemieckie władze wymaga corocznej konserwacji, gmina więc pozbyłaby się kosztownego problemu, a oszczędności były jednym z kluczowych tematów minionej kampanii samorządowej.

Deutche Bank decyzję motywuje chęcią rozszerzenia swojego oddziaływania na Europę Wschodnią, a położony w przygranicznym pasie Prudnik daje ku temu spore możliwości.

– Dla Prudnika to gwarancja nowych miejsc pracy, dla nas możliwość skuteczniejszego konkurowania. Zamierzamy swoją ofertą przyciągać klientów z Opolszczyzny, ale także pobliskich Czech. To także element działań ku poprawie polsko-niemieckich relacji. Przypomnę, że architekt Thomas ze Świdnicy, który zaprojektował budynek Ratusza, był rodowitym Niemcem, a Prudnik do 1945 roku nosił nazwę Neustadt – argumentuje rzecznik Deutche Bank Johann Siegmund w rozmowie z naszą gazetą.

Władze banku mają też specjalny plan, stanowiący ukłon dla niemieckojęzycznyh wycieczek odwiedzających Prudnik. Na wieży ratusza, w jej hełmie powstanie punkt widokowy, z którego niemieccy seniorzy, dawni mieszkańcy tych ziem, mogliby podziwiać panoramę miasta.

Wiceburmistrz Prudnika Jarosław Szóstka podkreśla, że decyzja nie jest łatwa nie tylko z powodu trudnej historii łączącej oba narody. Zarówno Agencja Promocji i Rozwoju Gminy Prudnik, jak i Urząd Stanu Cywilnego muszą otrzymać nowe siedziby. Rozpatrywanych jest kilka wariantów. Dla agencji miejsce mogłoby się znaleźć w wyremontowanych obiektach piwnicznych wili Frankla (plus to zabytkowe sufity, które stanowiłyby atrakcję dla odwiedzający agencję, minus to wszechobecna wilgoć), USC miałoby się przenieść do obiektu po dawnym gimnazjum nr. 1 na ul. Armii Krajowej.

– W ten sposób załatwimy wreszcie kwestię tej nieruchomości, która jest naszą przysłowiową „kulą u nogi”. Plusem jest, że imprezy jubileuszowe odbywały by się na przykościelnym placu. Ten plener daje duże możliwości dla fotografów uwieczniających naszych szacownych jubilatów – ocenia samorządowiec.

Nosem kręci natomiast starosta Radosław Roszkowski. Choć formalnie obiekt ratusza należy do gminy Prudnik, włodarz powiatu – na co dzień prezes Euroregionu Pradziad – sugeruje, że lepszym rozwiązaniem byłoby przekazanie obiektu Czechom.

– Bardziej widziałbym tu Narodowy Bank Czeski, czy choćby Fio Bank z czeskiego Tesina. No ale cóż, będę musiał jakoś wytłumaczyć tą sytuację naszym partnerom. Dobrze, że chociaż Dul Radim czeskiego milionera Radima Macnego zainwestuje w Prudniku. – komentuje Radosław Roszkowski.

Burmistrz Prudnika Grzegorz Zawiślak podkreśla, że wydana kilka lat temu książka „Lato Umarłych Snów”, niemieckiego autora Hrr’yego Thurka, ukazująca spojrzenie na powojenny Prudnik z perspektywy naszych zachodnich sąsiadów, nie wywołała w Prudniku napięć.

– Sądzę, że i tym razem będzie podobnie. Miejsca pracy dla prudniczan są warte poświęcenia jednego z wielu przecież zabytków na terenie miasta. To nie jest tak, że nagle rozsprzedamy cały Prudnik – uważa szef gminy.

Pomysł nie spodobał się radnej Urszuli Rzepieli, byłej dyrektor Muzeum Ziemi Prudnickiej. Rajca miała zapowiedzieć rezygnację z mandatu, na wypadek sprzedaży ratusza. Środowisk sprzeciwiających się takiemu ruchowi jest zresztą więcej – grafik Marek Bień, znanych z licznych akcji o zabarwieniu polityczno-artystycznym planuje utworzenie Komitetu Obrony Ratusza. Skrót KOR to nawiązanie do słynnej organizacji z czasów PRL.

– Dość samowolki. Zbieram młodzież i idziemy na rynek. To brak tolerancji w stosunku do prudnickiego dziedzictwa, zamach na praworządność, a tłumaczenia o poświęcaniu zabytku w imię miejsc pracy, to już prawie mowa nienawiści – nie przebiera w słowach kontrowersyjny artysta.

Do tematu powrócimy.

Od redakcji: za pomoc w tłumaczeniu rozmowy z Johannem Siegmundem dziękujemy germaniście i prudniczaninowi Marcinowi Domino.

Gazeta Prudnik24 – numer 188

Reklama

Reklamy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Facebook