Prudnik24

Samobój Komasy?

18 marca
14:00 2011

Jeden z najzdolniejszych reżyserów młodego pokolenia – Jan Komasa, miał mnie zachwycić i spowodować ciarki na plecach, gdy wchodzę do tytułowej sali samobójców. I co? I nic.

Komasa w „Odzie do radości” stworzył niesamowity obraz młodego pokolenia emigrantów, którzy doświadczeni tutejszą rzeczywistością, zmuszeni są opuścić Polskę. Był rok 2005…

…mamy rok 2011 i kolejny obraz pokazujący pokolenie. Zupełnie inne od poprzedniego, bardziej zagubione, pozbawione marzeń i trzeźwego spojrzenia na otaczający ich świat, w którym są indywidualistami. Nie potrafią ze sobą rozmawiać, nie potrafią wyrażać uczuć, nie potrafią żyć. Dobra prywatna szkoła, dobrzy i zapracowani rodzice, którzy już dawno prowadzą osobne życia, dobre auto z szoferem dla nastoletniego chłopca. To rzeczywistość młodych, lepszych, bawiących się na studniówkach w 5-cio gwiazdkowych hotelach, małolatów.

O takich wydarzeniach opowiada „Sala samobójców”, film przez wielu okrzyknięty jako „nowa jakość w polskim kinie”. Dla mnie jest to po prostu kolejny obraz pokazujący zastój w rodzimej kinematografii. Oczywiście brawa należą się za animację, która choć momentami przydługa, stanowiła ciekawy przerywnik pomiędzy ładnymi obrazkami bogatego domu i prywatnego liceum, ale była ucztą dla oczu, nie dla ducha. Tak naprawdę problemy Dominika (Jakub Gierszał) zostały stłumione przez dużo bardziej wyraziste i ciekawsze postacie rodziców (Agata Kulesz i Krzysztof Pieczyński) oraz przez wirtualną koleżankę głównego bohatera – Sylwię (Roma Gąsiorowska).

Być może peany na cześć „Sali” wygłaszają osoby, których ten film bezpośrednio dotyczy, czyli rodzice i ich EMO dzieci. Oni pewnie odnajdą swoje odbicie na kinowym ekranie. I chyba tylko oni tym filmem mogą być zachwyceni.

Ocena Prudnik24: 5/10

eM

Gazeta Prudnik24 – numer 287

Reklamy

Reklamy





Facebook