Prudnik24

Będą nowe drogi na pograniczu?

Będą nowe drogi na pograniczu?
28 sierpnia
13:16 2013
[block]

Starosta prudnicki chce namówić Czechów do realizacji projektów modernizacji i rozbudowy infrastruktury drogowej pogranicza. Są też koncepcje stymulujące rozwój turystyki w euroregionie. Z Radosławem Roszkowskim rozmawialiśmy o wybranych projektach i szansach ich realizacji.

Na początku sierpnia odbyły się trzy spotkania potencjalnych partnerów z Polski i Czech w sprawie realizacji transgranicznych projektów drogowych. Podczas spotkania w prudnickim starostwie jego gospodarz podkreślał, że obecnie Ministerstwo Rozwoju Regionalnego RP wraz z jego czeskim odpowiednikiem przygotowują nowy Program Operacyjny Współpracy Transgranicznej na lata 2014-2020.

Zaznaczył, że w kończącym się właśnie okresie finansowania były duże możliwości realizacji projektów transgranicznych, kilka odcinków dróg na terenie Euroregionu Pradziad udało się zrealizować. Obecnie pojawia się pytanie, w jaki sposób sięgnąć po środki unijne w nowej perspektywie finansowej.

– Jestem członkiem komitetu monitorującego i z moich informacji wynika, że drogi będą obszarem trudnym do finansowania w nowej perspektywie. Jednak jest pewien wyłom w postaci połączenia dróg i trzeciorzędnych węzłów drogowych z Europejską Siecią KNP. Być może te zadania uda się sfinansować, ale warunkiem jest, by te drogi przekraczały granice – mówił starosta prudnicki podczas spotkania ze stroną czeską.

 

Proponowane projekty…

Starosta prudnicki mówi o kilku potencjalnych projektach. Jeden to droga Slezské Pavlovice – Laskowice – otwarłaby czeską miejscowość na świat, jednak wiąże się z potrzebą budowy wiaduktu nad torami kolejowymi, a więc poniesieniem sporych nakładów. Według Radosława Roszkowskiego jest to zatem zadanie mało realne, chociaż – jak twierdzi – nie wykluczone.

Połączenie Dytmarów – Slezské Pavlovice – prowadzone drogą gminną – rozwiązałoby  problemy komunikacyjne oraz problem izolacji geograficznej Slezskych Pavlovic. Otworzyłoby też nowe możliwości dla rozwoju gospodarczego oraz turystyki.

– Drogi te byłyby budowane po starych śladach, ale w zasadzie od podstaw – przyznaje starosta. Zaznacza, że część połączeń po czeskiej stronie już została znacznie poprawiona, m.in. w ramach dróg transportu rolnego.

Ciekawy jest pomysł projektu edukacyjno-turystycznego, związany z koncepcją budowy po obu stronach granicy, w okolicach Lubrzy, wiatraków. Projekt zakłada budowę wiatraka wzorowanego na dawnych tego typu urządzeniach – drewnianych, z tzw. śmigłami, oraz prezentację: jak było kiedyś i jak będzie w przyszłości.

– W środku można stworzyć muzeum etnograficzno-kulturowe, pokazać, jak dawniej mielono mąkę w młynach wodnych i napędzanych przez wiatr, zaprezentować urządzenia używane kiedyś przez ludność do zbiórki czy młócenia zboża. Druga część ekspozycji prezentowała by natomiast nowoczesne metody produkcji energii odnawialnej – wyjaśnia starosta prudnicki.

Pomysłodawcą budowy wiatraka jest czeska firma z branży energetyki odnawialnej i miałby on stanąć po stronie czeskiej. Przy okazji w okolicy mogłaby powstać wieża widokowa, bo – jak przypomina nasz rozmówca – w pobliżu znajduje się rezerwat przyrody; w którym podobno występują takie gatunki jak orzeł biały czy czarny bocian. Okoliczne tereny miałyby  też być „oplecione” siecią ścieżek turystycznych dla pieszych, rowerzystów czy rolkarzy. 

Jest także koncepcja budowy nowej ścieżki rowerowej: wzdłuż granicy, od Krzyżkowic ku Trzebinie. Prawdopodobnie nie dochodziłaby ona do Trzebiny, ale rozwidlała się w jej pobliżu w prawo oraz w dół, w stronę najbliższej czeskiej miejscowości. W tym wypadku powstałby nowy produkt turystyczny, w postaci rekonstrukcji kontroli granicznej, jaka swego czasu funkcjonowała między Polską a ówczesną Czechosłowacją.

– Zamierzamy zrobić użytek z dawnej infrastruktury granicznej, być może korzystając z obiektów w Krzyżkowicach, być może budując nowe budki i wieżę wartowniczą. Chodzi o przypomnienie, jak to było za PRL-u, jakie były procedury i dokumenty podczas kontroli. Dla wielu turystów może to być atrakcja – stwierdza Radosław Roszkowski.

Według niego to pomysł godny rozważenia, nie wymagający dużych nakładów. Należałoby jedynie wykarczować zakrzaczenia w pasie granicznym oraz utwardzić gliniaste obecnie podłoże. Być może także stworzyć zimową trasę dla narciarstwa biegowego. Rozważano też odtworzenie dawnej wieży granicznej, jako punktu widokowego.

[/block][block]

Inny pomysł, wstępnie skonsultowany z burmistrzem Głogówka, ale nie omawiany dotąd ze stroną czeską to budowa przedłużenia drogi gminnej pomiędzy Racławicami Śląskimi a miejscowością Studnice w Czechach.

– Burmistrz przychylnie odnosi się do tematu, ale też my nie możemy za bardzo wnikać jako powiat, bo to nie nasza droga. Jedna z dróg prowadziłaby do Olbrachcic i to już jest wejście na teren gminy Biała, choć na drodze powiatowej – zastrzega Radosław Roszkowski.

 

Starosta zaproponował też koncepcję modernizacji ciągu drogowego na trasie: Łąka Prudnicka – Moszczanka – Jarnołtówek – Konradów – Podlesie, włączającego się następnie po czeskiej stronie w drogę wojewódzką kraju ołomunieckiego na kierunku Mikulovice i Zlate Hory.

Pomysł ten był mocno podkreślany podczas ostatniego spotkania w starostwie, w którym uczestniczyli też: burmistrz Głuchołaz – Edward Szupryczyński, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Nysie – Tadeusz Dziubandowski. Stronę czeską reprezentowali: starosta Zlatych Hor – Milan Rác, Věra Kociánová – wiceburmistrz Mikulovic, a także szef wydziału transportu i dyrektor zarządu dróg z Kraju Ołomunieckiego.

To projekt istotny dla powiatu prudnickiego – zmodernizowana, z wydzieleniem pasa dla rowerów, zostałaby droga z Łąki Prudnickiej do Pokrzywnej, z której korzysta wielu turystów. Nie ma przy tym potrzeby budowy nowych dróg, wystarczy modernizacja już istniejących. Projekt ten ma akceptację ze strony Zarządu Dróg Powiatowych w Nysie.

 

…i ich koszty

Według starosty prudnickiego, całość projektu modernizacji dróg z Łąki Prudnickiej przez Podlesie do Czech może kosztować ok. 6 mln euro, a sam odcinek w okolicach Łąki i Moszczanki, z budową pasa rowerowego, to ok. 2,5 mln zł.

Połączenia Dytmarów – Slezské Pavlovice i Slezské Pavlovice – Laskowice – ok. 2 mln zł każde, ale w drugim przypadku dochodzi jeszcze koszt budowy wiaduktu za ok. 6 mln zł.

Starosta zapowiada walkę o dofinansowanie w wysokości 85%. Jego zdaniem szanse są, bo

sieciowe powiązanie kilku jednostek – dwa powiaty (prudnicki i nyski), Gmina Głuchołazy, udział partnerów z Czech (Kraj Ołomuniecki, miasta Zlate Hory i Mikulovice) – powinno zagwarantować dofinansowanie projektu.

– We wrześniu Ołomuniec będzie zbierał wnioski na przedsięwzięcia strategiczne. Status projektów kluczowych pozwoli na ich dofinansowanie przed rozpoczęciem naborów, z pominięciem procedury konkursowej. Kto złoży przekonujące wnioski, prawdopodobnie otrzyma pieniądze. Owszem, muszą one być dobre technicznie i uzasadnione pod kątem użyteczności dla społeczeństwa. Jednak, po uzyskaniu akceptacji obu stron, będą realizowane – wyjaśnia Radosław Roszkowski.

A jak na te pomysły patrzą nasi południowi sąsiedzi? Starosta określa podejście czeskie jako ostrożne, zwłaszcza w odniesieniu do kraju ołomunieckiego. Więcej entuzjazmu jest natomiast ze strony starosty Zlatych Hor.

– Ogólnie rzecz biorąc Czesi wyrazili wstrzemięźliwe poparcie. Możliwości modernizacji dróg dla tamtejszych samorządów niewątpliwie istnieją. Natomiast podczas dotychczasowych spotkań niewiele na ten temat mówili – stwierdza starosta.

Podkreśla, że naszym priorytetem jest rozwój gospodarczy. Wymaga on jednak stworzenia sieci dogodnych połączenia transportowych w różnych kierunkach, czego oczekują zwłaszcza firmy produkcyjne. Obecnie „nieszczęściem dla Prudnika” jest słabe skomunikowanie go z autostradą.

Pół żartem, pół serio – kiedyś było hasło „Proletariusze wszystkich krajów – łączcie się”, a dzisiaj można powiedzieć: „Gminy – łączcie się, powiaty – łączcie się”. Bo w nowym rozdaniu nie będzie pieniędzy tylko i wyłącznie na jedną gminę, czy jeden powiat. Mamy to szczęście , że jesteśmy terenem przygranicznym, gdzie dodatkowo są pieniądze na wspólne projekty ponadregionalne, transgraniczne. I tak, jak inne miejscowości mogą nam zazdrościć – bo to są pieniądze dodatkowe – to my musimy ten czas wykorzystać. Powiat prudnicki i nyski mają z jednej strony jeziora, ale i Góry Opawskie. Jeżeli skomunikujemy Prudnik, Głuchołazy i Nysę, to będzie rozwiązany nie tylko problem dróg „blokowanych” przez TIR-y. Przypomnę, że mamy kopalnię w Jarnołtówku i zimą drogę koło Skowronkowa praktycznie nieprzejezdną, połączenie z Prudnika przez Charbielin, Jarnołtówek i Skowronków w stronę Zlatych Hor, praktycznie przy wyremontowanej już drodze, byłoby super rozwiązaniem. – Edward Szupryczyński, burmistrz Głuchołaz

[/block]

Gazeta Prudnik24 – numer 288

Reklamy

Reklamy





Facebook