Prudnik24

Nie chcę się sobą zachłysnąć

Nie chcę się sobą zachłysnąć
13 października
09:20 2013
[block]

Bartosz Sadliński, dziennikarz Tygodnika Prudnickiego, znany w naszym mieście także jako poeta i animator kultury, wydał swój debiutancki zbiór wierszy. „Piosenki na zadany temat” to nowe otwarcie w twórczości młodego prudniczanina.

Książkę można uznawać za właściwy debiut tego autora, pomimo, iż w 2009 roku ukazał się tomik „Nomen Omen”, składający się na dwie osobne książki poetyckie – „Zbrodnię Ikara” Bartosza Sadlińskiego i zbiór naszego dziennikarza Macieja Dobrzańskiego zatytułowany „Należy Zostać”. Była to publikacja dwóch autorów, tym razem mamy natomiast do czynienia z indywidualnym zbiorem. Jaka to poezja? Niewątpliwie czytelnik znający wcześniejszą twórczość Sadlińskiego, a zwłaszcza tą opublikowaną w tomiku „Zbrodnia Ikara”, może przeżyć niemały szok. Podmiot wyłaniający się z tamtych wersów bliski był w swoim przesłaniu i estetyce poezji buntowników literatury, a duża doza konfesji momentami wręcz „biła” czytelnika po oczach. Tymczasem w „Piosenkach na zadany temat” nie znajdziemy tego natłoku emocji, a opowieść o egzystencjalnych rozterkach, które w poprzedniej książce uwidaczniały się jako brutalna walka z samym sobą i światem, prowadzona jest w sposób bardziej wyrafinowany i spokojniejszy. Rzec by można – z perspektywy człowieka, który do pewnych rzeczy przywykł, a przyjmowanie „na klatę” trudnej materii egzystencji przychodzi mu już nieco łatwiej. O tym większym spokoju i uporządkowaniu świadczy choćby technika pisarska – w nowej książce Sadlińskiego nie znajdziemy żadnego wolnego wiersza (roi się w niej za to od rymów), co na tle współczesnych trendów poetyckich (a zwłaszcza poezji uprawianej przez młodych autorów) jest czymś oryginalnym i odważnym. Zniknęły także mocno dotąd akcentowane zapędy lingwistyczne prudniczanina. Co jednak ciekawe, choć książka w swojej estetyce diametralnie różni się od poprzedniej, to jednak podejmowane tematy są podobne. Miłość, śmierć, ból, relacje z ludźmi, określenie swojego miejsca we współczesnym świecie – wszystko to znajdziemy w nowym tomiku Bartosza Sadlińskiego. A o to, czym dla niego jest ta książka i jaki jest właściwie sens wydawania poezji postanowiliśmy zapytać samego autora.

Bartku, Twoja nowa książka zupełnie odbiega stylem i estetyką od tego, co zaprezentowałeś ponad trzy lata temu w tomiku „Zbrodnia Ikara”. Skąd ta zmiana i dlaczego tak drastyczna?
Po opublikowaniu poprzedniego tomiku przez długi czas nie pisałem. Podobnież nie czytałem właściwie poezji. Nazywałem to wówczas, pół żartem, pół serio, wietrzeniem umysłu (uśmiech). Po tym okresie przerwy w dalszym ciągu nie czytałem wiele poezji współczesnej, ale słuchałem sporo muzyki, głównie poezję śpiewaną – Kaczmarskiego, Grechutę, Stare Dobre Małżeństwo. Można powiedzieć, że na tyle przesiąknąłem tym, czego słuchałem, iż przełożyło się to na moje pisanie. I choć forma wiersza bardzo się zmieniła, to jednak są to utwory dotyczące tego samego. Na pewno jednak piszę spokojniej, z większym dystansem.

Jak rozumiem, zmiana sposobu pisania i podejścia do poezji poszła w parze ze zmianą światopoglądu i spojrzenia na otaczający Cię świat?
Zmieniłem o tyle, że teraz jestem wierzący, co nie znaczy, ze stałem się nagle osobą bezproblemową. Niewątpliwie jednak jest we mnie więcej nadziei, nie mam już potrzeby tak ostro się buntować, ani wywnętrzać. Wiesz, kiedyś, w jakimś momencie, pojawił się we mnie najzwyklejszy w świecie wstyd, pewien hamulec. Nie chcę już mówić ludziom tak wiele rzeczy wprost, wolę ukryć się za metaforą, zakamuflować.

Nietrudno zauważyć, że na tle współczesnych trendów w poezji – mam tu na myśli oczywiście jedynie dobrą poezję (śmiech) – znajdujesz się wraz ze swoim pisaniem na bocznym torze. Nie jesteś modny i choć ja nie patrzę na to w sensie pejoratywnym, to jednak znajdzie się wielu, którzy Cię przekreślą. Jak do tego podchodzisz?

Owszem, jestem nabocznym torze, ale byłem już też na nim wcześniej, pamiętasz przecież co się działo, kiedy wydaliśmy wspólnie książkę. Różnica jest taka, że przy poprzednim tomiku bardzo zabiegałem o to, żeby być uznanym, teraz natomiast poszło to w drugą stronę  – mało mi zależy na tych sprawach. Piszę jednak dla ludzi i mam nadzieję, że znajdą się odbiorcy. Wiem, że nawet w dzisiejszych czasach są ludzie, którzy rymują, piszą tworzą długie teksty. Mam więc nadzieję, że czytelnik nie przyczepi się samego faktu, że rymuję i biorę na warsztat wiersz regularny, ale zastanowi się, czy robię to dobrze.

[/block]

[block]

Sam piszę, więc zadam Ci nieco prowokacyjne pytanie. Skoro tyle z tą poezją problemów – z jej odbiorem, z podejściem piszącego – to jaki jest sens wydawania własnych wierszy? Jako ludzie piszący jesteśmy na uboczu tego, co się nazywa tętniącym życiem kulturalnym. Poezja była, jest i będzie niszą. Nie zbawimy świata, ba, mogę się założyć, że po wydaniu tomiku Twoje życie nie zmieni się nawet o jotę.

Trudno  mi z tymi tezami polemizować. Co więcej, nawet w moim życiu poezja zeszła na dalszy plan, bo na pierwszym miejscu jest dziennikarstwo. Po prostu wystarczy mi to uczucie, że piszę dla grona ludzi, którzy się tym interesują. Świata nie zbawiam, ale poruszam jakiś mały mechanizm w czyjejś głowie, być może mam wpływ na czyjeś myślenie. Do stwierdzenia, że poeta to taki sam człowiek jak każdy inny – może pracować zarabiać, wędkować, podróżować – dochodziłem w bólach. Kiedyś tak myślałem – jak poeta, to musi być wyklęty (śmiech). Chyba jednak nie musi.

Gdyby ktoś zapytał o czym jest właściwie Twoja nowa książka to co byś powiedział? To zamknięta w pigułce historia jakiegoś fragmentu Twojego życia, czy może coś bardziej ogólnego?  

Są to po prostu piosenki na zadany temat. (śmiech). Piosenki – a więc rytm, pewna powtarzalność, a tematy niejako zadało życie. Głównie wolność, przestrzeń psychiczna, egzystencjalna człowieka. Piszę o koszatniczkach zamkniętych w klatce, o chodzeniu po linie, ciasnym pokoiku, jest też wiersz o kierowcy, który popełnia gafy i bardzo się tym przejmuje, choć w gruncie rzeczy jest to zabawne. Tworzę więc metafory, czasem ocieram się o bajki, przypowiastki. Poprzez nie staram się dotrzeć do sedna, do czegoś głębszego.

Czujesz się jak debiutant?

Owszem, ale nie unieważniam poprzedniej książki, jaką wspólnie wydaliśmy. Po prostu czuję, że ta jest w stu procentach moja.

Piszesz już od wielu lat. Jak udaje Ci się zachować skromność w ocenie swoich umiejętności, a jednocześnie żyć z poczuciem, że to co robisz ma jednak przyzwoity poziom?  

Czuję się zawieszony pomiędzy byciem amatorem a byciem profesjonalistą. Totalnym amatorem nie jestem, prezentuję jakiś poziom, w pewnym stopniu docenia mnie lokalne środowisko. Niemniej, brakuje mi zaistnienia w obiegu bardziej ogólnopolskim. To byłoby dopełnienie. Nie chcę się jednak sobą zachłysnąć, traktowałbym to po prostu jako kolejny krok do przodu.

W związku z wydaniem książki planujesz jakieś tournee promocyjne? (śmiech)

Na pewno odbędzie się spotkanie w Muzeum Ziemi Prudnickiej, może również w Prudnickim Ośrodku Kultury. Jest też szansa na Opole, Głogówek… Zobaczymy. W każdym razie, serdecznie zapraszam.

Wielkie dzięki za rozmowę! 

[/block]

Bartosz Sadliński
„Piosenki na zadany temat”
Opole-Prudnik 2013
Wydawnictwo: RB
Liczba stron: 56
Książka dostępna poprzez kontakt z autorem, a także – już wkrótce – w bibliotekach w Opolu oraz w Prudniku (tu także w księgarniach).

Gazeta Prudnik24 – numer 288

Reklamy

Reklamy





Facebook