Prudnik24

Biogazownia – budować czy nie?

Biogazownia – budować czy nie?
28 listopada
09:16 2013
[block]

Czy w sąsiedztwie granic administracyjnych gminy Prudnik powinna powstać biogazownia, czy nie? Czym są tego typu inwestycje i czy mogą być uciążliwe dla okolicznych mieszkańców?

Po niedawnej uchwale prudnickich radnych, opowiadającej się przeciwko budowie biogazowni w okolicach Prężynki w gminie Lubrza, nie milknie dyskusja na ten temat. Nie wszyscy podzielają opinię rady miejskiej, o czym świadczy choćby stanowisko części lokalnych przedsiębiorców ze stowarzyszenia „Rycerze Biznesu”. Kto zatem ma rację – zwolennicy, czy przeciwnicy tej inwestycji? Próba odpowiedzi na to pytanie prowadzi do kolejnego: jaka jest nasza wiedza na temat biogazowni? Wielu prawdopodobnie kojarzy je z produkcją tzw. energii odnawialnej, ale co wiemy o zasadach i aspektach pracy tego typu instalacji?

Prudniccy radni na „nie”

Rada Miejska podczas październikowej sesji przyjęła negatywne stanowisko co do planowanej inwestycji w Prężynce. Radni zobowiązali burmistrza Prudnika „do podjęcia wszelkich przypisanych prawem czynności mających na celu doprowadzenie do zakazu budowy ww. instalacji”. Jednocześnie rada wniosła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Opolu oraz Powiatowej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej o negatywne zaopiniowanie wniosku inwestora. Do Rady Gminy w Lubrzy zwróciła się „o ponowne przeanalizowanie wszystkich uwarunkowań mających również wpływ na jakość życia mieszkańców wsi Lubrza i Prężynka oraz miasta Prudnika”. Stanowisko to zawiera uzasadnienie, które publikujemy obok.

„Rycerze Biznesu” popierają projekt

Stowarzyszenie „Rycerze Biznesu” w odpowiedzi na uchwałę Rady Miejskiej wydało własne stanowisko. Wyrażono w nim zdziwienie i zaniepokojenie z powodu podjęcia przez Radę Miejską uchwały, być może bez wcześniejszej rozmowy w inwestorem, czy też konsultacji z samorządem gminy Lubrza. Wskazano, że „tak ważnej decyzji jak blokowanie powstania zakładu pracy dla kilkunastu osób” nie można podejmować bez szerokiej analizy. Według Stowarzyszenia tworzenie nowych miejsc pracy jest warunkiem rozwoju gospodarczego, a ten „istotą pomyślności mieszkańców gminy Prudnik i powiatu prudnickiego”. W tej sytuacji – uwzględniając wysokie bezrobocie, wynoszące 19,3% – „nie wolno odrzucać takiej szansy, jak zakład dający pracę kilkunastu osobom oraz podatki płacone przez Inwestora na rzecz Gminy.”

Przedsiębiorcy zwrócili się do Rady Miejskiej o podjęcie działań sprzyjających inwestycji w Prężynce, budowę w naszym regionie środowiska przyjaznego biznesowi: organizacją spotkania inwestora z producentami rolnymi gminy Prudnik, pozyskaniem prudnickich firm do budowy, wyposażenia, lub obsługi biogazowni.

Zaapelowano do radnych o ponowne rozważenie stanowiska w sprawie „w oparciu o sprawdzone fakty i konkretną wiedzę”, wyrażono potrzebę przeprowadzenia na ten temat dyskusji, a także gotowość do włączenia się w nią.

Stowarzyszenie zaprosiło też władze gminy oraz radnych na wyjazd do istniejącej i działającej biogazowni w okolicach Gliwic, przekonując, że tamta inwestycja już wygenerowała kolejne w swoim sąsiedztwie – na zasadzie tzw. gronowego modelu budowania biznesu. Mowa jest o szansach, których jest na tyle niewiele,  że nie można ich zaprzepaścić.

„Rycerze Biznesu” wyrazili także troskę o ochronę środowiska w Prudniku i okolicach, w kontekście zanieczyszczenia powietrza przez powszechne stare piece węglowe.

Czym jest biogazownia?

– Biogazownie rolnicze to instalacje, służące do produkcji tzw. biogazu, zbliżonego swymi właściwościami i składem do gazu ziemnego. Biogaz, tak, jak gaz ziemny, składa się głównie z metanu (45-75 proc. zawartości biogazu) oraz z dwutlenku węgla, pary wodnej i śladowych ilości innych substancji. Wytwarza się go z odpadów z produkcji rolnej i spożywczej, np. gnojowicy, obornika, serwatki z mleczarni, resztek owoców i warzyw z fabryk żywności, tzw. wywaru pogorzelnianego, ale i z kiszonek kukurydzy, zbóż, traw, liści buraków i ziemniaków oraz innych roślin (w tym z tzw. roślin energetycznych). W biogazowniach te surowce przetwarza się w szczelnie zamkniętych komorach (dzięki czemu ich zapach nie wydostaje się na zewnątrz), stosując tzw. fermentację beztlenową. W jej wyniku surowiec rozkłada się, a jego część zamienia się w biogaz – podaje broszura „Wszystko, co najważniejsze o biogazowniach rolniczych”, wydana w ramach projektu „Biogazownia – przemyślany wybór”.

W publikacjach wskazuje się na wiele zalet biogazowni. Jak stwierdza Instytut na rzecz Ekorozwoju, biogazownie to proekologiczne, odnawialne źródła energii, neutralizujące uciążliwe odpady rolne, przyczyniające się do obniżenia emisji gazów cieplarnianych.

Wśród innych walorów biogazowni podkreśla się, że – w przeciwieństwie do wiatraków, elektrowni słonecznych czy wodnych – mogą one produkować energię niemal bez przerwy. Świetnie wpisują się w ideę energetyki rozproszonej, tworzą miejsca pracy na terenach wiejskich, wspomagają  modernizację polskiego rolnictwa i terenów wiejskich. Przytaczane  są dane Ministerstwa Rolnictwa, według których tylko 19% mieszkańców terenów wiejskich ma dostęp do gazociągu, a do ciepła z sieci jedynie 3,4%, pozostali do celów grzewczych wykorzystują głównie węgiel i drewno.

Śmierdzą czy nie?

Dość powszechny pogląd, że biogazownie są źródłem fetoru rozchodzącego się po całej okolicy zostaje w broszurze „Wszystko, co najważniejsze o biogazowniach rolniczych” określony mianem mitu, mającego niewiele wspólnego z rzeczywistością. Wymienia się jedynie dwa znane w Polsce przypadki uciążliwych instalacji (Liszków, woj. kujawsko-pomorskie i Piekoszów – świętokrzyskie), gdzie zawiniły jednak błędy projektowe i eksploatacyjne. Inwestorzy zostali jednak zobligowani do wprowadzenia niezbędnych przeróbek.

W kilku innych przypadkach (np. Uhnin k. Parczewa) dokuczliwy jest zapach wywożonego na pola tzw. pofermentu – pozostałości po procesie fermentacji,  wykorzystywanego jako nawóz. Zwraca się jednak uwagę, że stoją za tym również błędy eksploatacyjne, jak np. zbyt krótki czas trzymania w zbiornikach pofermentacyjnych, czy nieodpowiednie pory wywożenia pofermentu na pola.

Generalnie, sam poferment określa się jako lepszy nawóz od gnojowicy, czy obornika – pozwalający ograniczyć stosowanie nawozów sztucznych, i o mniej intensywnej od nich woni. Autorzy broszury dowodzą, że „właściwie zaprojektowana i eksploatowana biogazownia nie powinna być uciążliwa dla otoczenia bardziej niż zwykłe hodowlane gospodarstwo rolne”.

Jednocześnie jednak w dokumencie tym przyznaje się, że kluczowe znaczenie ma, czy surowce dowożone z zewnątrz emitują odór. Spory kłopot mogą sprawiać obiekty stosujące jako surowiec odpady poubojowe. Z różnych względów przyjmuje się, że biogazownie powinny być lokalizowane co najmniej 300 metrów od budynków mieszkalnych, a najlepiej nie bliżej niż 500 m. Nie zaleca się też transportu do nich surowca przez tereny z zabudową mieszkaniową,  a przynajmniej maksymalne jego ograniczenie.

[/block][block]

Biogazownie w Polsce…

Biogazownie w Pl (www.ieo.pl)
(źródło: www.ieo.pl)

Według danych Instytutu Energetyki Odnawialnej (www.ieo.pl) z kwietnia 2012 r. rynek realizowanych inwestycji biogazowych liczył wówczas ponad 580 projektów o łącznej mocy, szacowanej na 587 MW, a średnia moc typowego projektu biogazowni w fazie realizacji wynosiła ok. 1,42 MWe. Informacje na temat stanu rozwoju rynku biogazu rolniczego zawiera opracowywana przez IEO „Baza Danych Inwestycje Biogazowe”. Jest to płatna publikacja w formie raportu rynkowego.

Z kolei Instytut Agroenergetyki, koordynujący ogólnopolską kampanię informacyjną „ABC Biogazowni Rolniczych” (www.abcbiogazowni.pl), w kwietniu 2013 r. powoływał się na dane Agencji Rynku Rolnego ze stycznia br., wg których w naszym kraju uruchomionych było 31 biogazowni o łącznej zainstalowanej mocy wynoszącej ok. 34 MWe. Dodatkowo na rynku miało istnieć ponad 300 projektów biogazowni rolniczych na różnym etapie zaawansowania. Część inwestycji rozpoczęto jeszcze w latach 2007-2009, ale dotąd nie rozpoczęto ich budowy, min. z powodu braku wszystkich wymaganych pozwoleń, lub też ze względu na protesty społeczne.

W październiku 2012 Instytut na rzecz Ekorozwoju (InE) wraz z Instytutem Energetyki Odnawialnej rozpoczęły projekt pt. „Biogazownia – przemyślany wybór”, realizowany przy wsparciu finansowym Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który potrwa do marca 2014. W materiale informacyjnym podano, że podczas, gdy w październiku 2012 r. w Polsce działało niespełna 30 biogazowni rolniczych, w Niemczech w 2011 r. było ich kilka tysięcy, a w 4-krotnie mniejszej od Polski Austrii – 300.

Wśród państw UE nasz kraj uznawany jest za jeden z tych, które mają największy potencjał rozwoju w tej dziedzinie. Polska jest też zobowiązana przez Unię do wykorzystywaniu w coraz większym stopniu odnawialnych źródeł energii (OZE).

…i na Opolszczyźnie

Jak podaje dziennik „NTO”, pierwsza w naszym województwie biogazownia powstała w Zalesiu koło Domaszowic. Instalacja ma moc 2 MW i kosztowała 30 mln zł. Inne napotkały na protesty mieszkańców. Z tego powodu z inwestycji wycofano się w Kietrzu. Okoliczni mieszkańcy protestują też w okolicach Zdzieszowic, czy w Goświnowicach koło Nysy, gdzie ma powstać jedna z największych w Polsce instalacja, o mocy 12 MW. Opisano także  przypadek inwestycji w gminie Lubrza i sprzeciw prudnickich radnych. Cytowany wójt Lubrzy, Mariusz Kozaczek, zapewnia że razem z gminnymi radnymi złożył wizytę w Domaszowicach, gdzie na terenie zakładu „zapachy” były jak w każdym gospodarstwie, natomiast już 100 m dalej nie było ich wcale.

Instytut na rzecz Ekorozwoju stwierdza jednak, że na Opolszczyźnie w planach jest jeszcze  kilkanaście podobnych inwestycji, większość na wstępnym etapie. Ekspert InE, Jacek Krzemiński, zapewnia, że przy odpowiedniej eksploatacji biogazownia nie jest bardziej uciążliwa dla otoczenia od zwykłego gospodarstwa rolnego.

Bariery rozwojowe

Portal Money.pl pytał w listopadzie 2012 r.: „Biogazownie w Polsce nie powstają, bo Polakami się manipuluje?”. Cytowany wiceprezes Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej, Tomasz Podgajniak zwracał uwagę, że ok. 6 tys. niemieckich biogazowni (dziś podaje się, że jest ich już 7 tys. – red.) rocznie wytwarza 3 mld m sześć. gazu, co odpowiada wielkości wydobywanej przez PGNiG z naszych złóż. Nie widzi on powodu, dla którego Polska nie miałby osiągnąć przynajmniej połowy tego potencjału. Potrzeba jednak ustanowienia stabilnych przepisów prawnych.

Według ekspertów, niskiej liczbie biogazowni w naszym kraju winne są: niska świadomość społeczna, problem z pozyskiwaniem funduszy na inwestycję, a nawet sąsiedzka zawiść. Tomasz Podgajniak wskazywał na manipulacje, którym ulegają mieszkańcy, obstrukcję podczas inwestycji, niezrozumienie procesu technologicznego.

– Największą obawą jest, że będzie śmierdziało. Tymczasem by proces fermentacyjny miał sens, musi przebiegać w warunkach hermetycznych. Obawy dotyczą też transportu masy surowcowej. Rzeczywiście, przy dużych biogazowniach to jest kilkadziesiąt tys. ton rocznie, ale to też da się opanować – stwierdził.

Niebagatelne znaczenie mają też finanse. Nawet najmniejsze – tzw. mikrobiogazownie – wymagają wyłożenia od kilkuset tysięcy do miliona złotych. Duże kosztują od kilku do kilkunastu mln zł. Okres zwrotu inwestycji sięga zatem kilku, nawet kilkunastu lat. Zdaniem cytowanych przez Money.pl ekspertów, potrzeba odpowiedniego systemu wsparcia (np. system tanich kredytów, gwarancja odbioru wytworzonej energii i godziwej zapłaty za nią), jak też korzystnych zapisów prawnych (ustawa o OZE).

Z kolei według badań Instytutu Agroenergetyki protesty społeczne są przyczyną opóźnień w realizacji 55% planowanych inwestycji. Przyjmują one różne formy, ale zdaniem urzędników gminnych, w większości wypadków zbyt niski jest stan wiedzy o technologii wytwarzania biogazu, a mieszkańcom brakuje rzetelnych informacji z wiarygodnego dla nich źródła.

Biogazownie - fakty i liczby

– Jedna duża biogazownia (o mocy 2 MW) może wyprodukować ilość prądu dla kilku tysięcy domów i mieszkań.
– Biogazownie w Niemczech produkują tyle energii elektrycznej, ile zużywa jej 5,3 mln tamtejszych gospodarstw domowych.
– 5,4-6 kWh – średnio tyle energii elektrycznej można wyprodukować z 1 m3 biogazu. Przeciętny odkurzacz domowy zużywa w ciągu godziny 1,5 kWh, a 3-osobowe gospodarstwo domowe w Polsce zużywa przeciętnie 3,5 tys. kWh rocznie.
– 200 m3 – tyle biogazu można wyprodukować z jednej tony kiszonki kukurydzy (z obornika bydlęcego do 100 m3, a z gnojowicy 25 m3)
– 9,5 tys. m3 – tyle biogazu można wyprodukować z kiszonki kukurydzy zebranej z jednego hektara pola (przy plonie 47,6 ton na 1 ha)
– 1,7 mld m3 – tyle biogazu można wyprodukować w Polsce z samych odpadów z produkcji rolnej i z przemysłu rolno-spożywczego.
– W Europie biogaz jest o połowę tańszy od gazu ziemnego (dane z 2012 r.).
Źródło: www.chronmyklimat.pl/biogazownia

[/block]

Franciszek Fejdych na temat biogazowni 

franciszek_fejdych

Burmistrz oraz rada miejska mają obowiązek informować mieszkańców o ewentualnych zagrożeniach wynikających z tego typu inwestycji. Zaprotestowaliśmy, wskazując zagrożenia związane z istnieniem tego typu obiektu. Gdybyśmy tego nie zrobili, mogły się pojawić zarzuty, że inwestycja jest realizowana, a władza – znając te problemy – nie podzieliła się tą wiedzą z mieszkańcami. Z posiadanych przez nas informacji i raportów wynika, że pewne uciążliwości – związane z transportem, z przechowywaniem surowca – mogą wystąpić i prawdopodobnie pojawią się. Pamiętajmy, że do funkcjonowania takich zakładów potrzebne są substraty, które będą musiały być dowiezione. Tymczasem biorąc pod uwagę planowaną lokalizację w gminie Lubrza i układ komunikacyjny, to praktycznie wszystkie kierunki transportu miałyby przebiegać przez gminę, a wręcz miasto Prudnik. Materiał ten będzie też składowany w okolicy tego zakładu, bo nie wszystko od razu idzie do przeróbki, więc jakieś uciążliwości mogą się pojawić – trzeba mieć świadomość pewnych zagrożeń. Uznaliśmy, że stanowisko wyrażające obawy powinno być ogłoszone, natomiast zobaczymy co będzie dalej. Obecnie rozgorzała dyskusja, czego można się było spodziewać. Zbieramy wszelkie opinie, jak np. stowarzyszenia „Rycerze Biznesu”, czy wszystkich innych, którzy mają coś do powiedzenia w temacie. Zobaczymy, jaka będzie odpowiedź gminy Lubrza. Na pewno też będziemy śledzili, jakie warunki przedstawi firma, która chce wybudować tę biogazownię. Jeżeli odbiór społeczny będzie taki, że nie ma zagrożeń i trzeba budować takie obiekty, bo są one potrzebne, to w przyszłym roku planowana jest zmiana planu zagospodarowania przestrzennego. Nie widzę przeciwwskazań, by w nowym planie nie miał pojawić się zapis „tak dla biogazowni w gminie Prudnik”. Mam nadzieję, że wszyscy, którzy dzisiaj mówią „tak” biogazowni w gminie Lubrza, nie będą mieli nic przeciwko biogazowni w naszej gminie.

Stanowisko Rady Miejskiej w Prudniku w sprawie zamiaru lokalizacji biogazowi w sąsiedztwie granic administracyjnych Gminy Prudnik (fragment – uzasadnienie)

Planowana lokalizacja inwestycji budowy biogazowi rolniczej o mocy 2.0 MW w miejscowości Prężynka, Gmina Lubrza oddziałuje bezpośrednio na zurbanizowany obszar gminy Prudnik w tym osiedla zamieszkałe przez ludzi oraz zakład pracy, w których na dzień dzisiejszy pracuje blisko 1000 pracowników, a docelowo 1500 pracowników. Inwestycja ta może również oddziaływać na otulinę parku Krajobrazowego Góry Opawskie. Naszym zdaniem brak jest możliwości pozyskania w okolicach planowanej lokalizacji odpowiedniej ilości substratu roślinnego, który zapewni właściwe działanie biogazowni (…). W takiej sytuacji może dojść do wykorzystywania innych rodzajów substratu w tym np. odpadów poubojowych. Tak więc oprócz uciążliwości samej instalacji – do biogazowni trzeba będzie dowieźć substrat niezbędny do produkcji biogazu. Jeśli miałby to być substrat roślinny do biogazowni musiałoby dojechać co najmniej kilkadziesiąt ciężarówek dziennie.

 

Gazeta Prudnik24 – numer 283

Reklamy

Reklamy



Facebook