Prudnik24

Janis Joplin jak żywa

Janis Joplin jak żywa
02 grudnia
14:37 2013

W piątek, 29 listopada o godzinie 18, sala reprezentacyjna Prudnickiego Ośrodka Kultury wypełniła się tłumem prudniczan chcących obejrzeć recital Elżbiety Dębskiej, składający się z ballad Leonarda Cohena i legendarnej Janis Joplin. Koncert wypadł znakomicie, a momentami, jak choćby w trakcie piosenki „Cry baby”, miało się wrażenie, że to słynna amerykańska rockmanka występuje na scenie.

Takich tłumów w POK–u nie oglądano już dawno. Wystarczy nadmienić, że do sali reprezentacyjnej trzeba było dostawiać dodatkowe krzesła. Ścisk rodem nie z tego miasta, wewnątrz osoby starsze i młodsze, a także te w średnim wieku. Zainteresowanie ogromne.

Nim rozpoczął się koncert dyrektor POK-u, Ryszard Grajek, przedstawił publiczności artystkę, a trzeba przyznać, że Elżbieta Dębska biografię ma interesującą. Ukończyła Szkołę Muzyczną II stopnia oraz Akademię Teatralną we Wrocławiu. Podczas studiów pracowała we Wrocławskiej Operze, z którą odbyła włoskie tournee, śpiewając opery Verdiego. Poza karierą muzyczną Dębska zakosztowała też aktorstwa. Grała w kilku filmach, a także współtworzyła do nich muzykę. Współpracowała m.in. z Janem Jakubem Kolskim, Januszem Kondratiukiem i Krzysztofem Zanussi. Występowała również w warszawskich teatrach. Mimo tego zdecydowała się postawić na muzykę. Przez wiele lat współpracowała z Maciejem Zembatym, śpiewając ballady Leonarda Cohena. Wspólnie nagrali kilka płyt i zagrali setki koncertów w całej Polsce, między innymi w… Prudniku, w którym gościli kilka lat temu. Piosenkarka samodzielnie nagrała singiel ”Odeszła“, który podbił lokalne rozgłośnie radiowe i gościł na pierwszym miejscu listy przebojów Radia Kraków, a także zaistniał w audycji ”Złote Przeboje” Marka Niedźwieckiego. Elżbieta Dębska śpiewa z powodzeniem zarówno rovery, jak i własne utwory, ale zawsze w oryginalnym, specyficznym stylu. Poza Cohenem jej muzyczną fascynacją jest także legendarna amerykańska wokalistka Janis Jopllin, do której, co ciekawe, jest nawet fizycznie podobna. Przypomnijmy – Janis Joplin pod koniec lat 60-tych zyskała światowa sławę, i choć kariera artystyczna piosenkarki trwała zaledwie kilka lat (zakończyła ją przedwczesna, tragiczna śmierć), przeszła ona do legendy gatunku i ciągle uznawana jest za jedną z najbardziej wpływowych postaci współczesnej kultury masowej.

W Prudniku, poza Debską, wystąpili również jej gitarzyści – Waldemar Dąże (gitara akustyczna) i Sebastian Wojnowski (bas). Obaj prezentują świetny poziom, co zostało zauważone przez wokalistkę.

Kiedy już mi się wydaje, że niczym mnie nie zaskoczą, zagrają nutę, jakiej jeszcze nie słyszałam – przyznała z wysokości sceny.

Repertuar tego dnia był różnorodny, publiczność usłyszała bowiem nie tylko ballady Cohena (m.in. „The Window”), Janis Joplin („Cry baby”, „C’mon Baby Let the Good Times Roll”), ale także piosenki autorskie („Między wiosną, a latem”, „Spadłeś z księżyca”). Artystka zdecydowała się na wykonania zarówno po angielsku jak i po polsku. W większości utworów, śpiewając, grała jednocześnie na gitarze.

Elżbieta Dąbrowska świetnie dogadywała się z publicznością, z czego zresztą jest znana. Widownia doceniła jej starania i świetny występ, dwukrotnie dopominając się o bis. Wtedy usłyszeliśmy hitową piosenkę „Hallelujah”.

Był taki moment, gdy w trakcie jednego z wykonań, gwiazda wieczoru nieco zaimprowizowała i w tekst piosenki wplotła słowa: „Kręcisz się wokół siebie, szukając swojej drogi, może ona jest tu, w Prudniku”. Niewątpliwie droga, jaką powinien obrać Prudnicki Ośrodek Kultury, wiedzie przez tego rodzaju, fantastyczne koncerty. Kto nie był, niech żałuje.

Gazeta Prudnik24 – numer 288

Reklamy

Reklamy





Facebook