Prudnik24

Japonia w Prudniku

18 lutego
12:56 2014

japonia_w_rodzinnym_miescieTłumy, które zjawiły się 12 lutego na otwarciu wystawy „Japonia w rodzinnym gronie”, można przyrównać jedynie do tych, które uświetniły premierę „Trzy źródła – jedno miasto”. Po raz kolejny Muzeum Ziemi Prudnickiej stanęło na wysokości zadania i zorganizowało świetne wydarzenie.

Dzięki współpracy z Uniwersytetem Złotego Wieku „Pokolenia”, udało się zaprosić do Prudnika rodzinę Yoshida. Polsko – japońska artystyczna familia zaprezentowała prudnickiej publiczności swoją twórczość. Spotkanie otworzył dyrektor MZP dr Wojciech Dominiak, który przywitał gości słowem konnichiwa, co po japońsku oznacza dzień dobry. Następnie głos zabrał Marek Karp, który przybliżył sylwetki artystów.

Masaktsu Yoshida urodził się w Sapporo, a powodem, dla którego przyjechał do Polski, były studia na Wydziale Słowiańskim tamtejszego uniwersytetu. W 1978 roku Masaktsu zjawił się w Łodzi i szybko zaklimatyzował się w naszym kraju. Rozpoczął studia i kilka lat po przyjeździe poznał przyszłą żonę Barbarę. Yoshida jest mistrzem kaligrafii japońskiej, propagatorem kultury z kraju kwitnącej wiśni, oraz wykładowcą na Uniwersytecie Łódzkim. Z kolei żona Masaktsu, Barbara urodziła się w Opolu i tam ukończyła szkołę plastyczną, później przenosząc się do Łodzi. Obecnie zajmuje się artystyczną tkaniną i orgiami.

Po krótkim wstępnie nastąpił pokaz kaligrafii w wykonaniu Masakatsu Yoshidy, którego każdy, najmniejszy nawet ruch, śledziła kamera z której obraz wyświetlany był na projektorze.
Każdy japoński znak ma swoją historię, a zasady jego rysowania są niezmienne od tysiąca lat – wyjaśniał artysta. Prudniczanie mogli zobaczyć, jak maluje się znaki, takie jak drzewo, pędzel, rękę, czy sake. Publiczność starała się zgadnąć, jaki znak został namalowany, jednak za każdym razem przypuszczenia widowni były dalekie od prawdy.

Po skończonej prezentacji prudniczanie sami mogli się przekonać, jak trudną sztuką jest kaligrafia japońska. Każdy mógł namalować dowolny znak, a Masakatsu Yoshida podpisywał obrazek imieniem autora po japońsku. Oprócz zmagań z japońskimi znakami, zgromadzeni mogli spróbować swoich sił w orgiami, czyli sztuce składania papieru.

Wystawa dzięki swej interaktywności na pewno spodobała się młodszym prudniczanom, którzy tym razem zjawili się wyjątkowo licznie. Widać, że dr Wojciech Dominiak realizuje swój cel, który ma sprawić, by muzeum nie kojarzyło się tylko z oglądaniem eksponatów.

Gazeta Prudnik24 – numer 287

Reklamy

Reklamy





Facebook