Prudnik24

Bez pozwolenia poszukiwali wraku samolotu, teraz staną przed sądem

22 marca
08:15 2014

policja_odznakaDo niecodziennej sytuacji doszło na jednym z pól nieopodal Racławic Śląskich. We wrześniu ubiegłego roku dwóch prudniczan usiłowało bez odpowiednich zezwoleń wydobyć szczątki niemieckiego Messerschmitta, który rozbił się tam prawdopodobnie w czasie walk w 1945 roku. Teraz mężczyźni odpowiedzą za swój czyn przed sądem.

Policja sprawę badała pół roku. Jest bardzo możliwe, że dwóm prudniczanom udałoby się wydobyć szczątki samolotu bez większych problemów, gdyby nie wcześniejsze plany Kozielskiego Stowarzyszenia Miłośników Historii i Archeologii „Eksplorator”, które również  postanowiło wykopać pozostałości po samolocie. Członkowie stowarzyszenia uzyskali zgodę właściciela pola i feralnego dnia przyjechali na wstępny rekonesans, mający na celu ustalenie miejsca poszukiwań. Czynności te są niezbędne, by uzyskać pozwolenie na poszukiwania od wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Gdy ekipa przybyła na miejsce, napotkała dwóch mężczyzn, którzy załadowywali na przyczepę samochodową blachy pochodzące z samolotu. W zaistniałej sytuacji członkowie „Eksploratora” wezwali policję, która po przybyciu zażądała wydania blach. Ustalono również, że prudniczanie kontaktowali się wcześniej z właścicielem pola, ale ten nie wyraził zainteresowania współpracą.

Mężczyźni twierdzili, że nie prowadzili poszukiwań, a na miejsce katastrofy sprzed lat przyjechali z ciekawości. Według nich sami zastali blachy już wcześniej wykopane. Bronili się także faktem nieposiadania wykrywaczy metalu, ani odpowiedniego sprzętu służącego do poszukiwań.

Policja nie dała jednak wiary tym tłumaczeniom, ponieważ na polu było widać wyraźne ślady pracy koparki. Teraz o ich winie rozstrzygnie sąd.

Jak poinformował naszą redakcję sierżant sztabowy Andrzej Spyrka z prudnickiej komendy, czyn, którego dopuścili się 32 i 34 latek, jest złamaniem ustawy o ochronie zabytków. Są obwinieni o prowadzenie bez wymaganych pozwoleń poszukiwań zabytkowych przedmiotów.

Czyn ten nie jest przestępstwem, a wykroczeniem – mówi Andrzej Spyrka. –  Grozi za to kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

A co z dalszymi działaniami stowarzyszenia „Eksplorator”? Jak się dowiedzieliśmy, po incydencie uzyskało ono pozwolenie od wojewódzkiego konserwatora zabytków na prowadzenie dalszych poszukiwań. Ich efektem było odnalezienie na głębokości 6 metrów silnika maszyny. Zrekonstruowane szczątki samolotu mają zostać pokazane na specjalnej wystawie w Kędzierzynie-Koźlu.

Gazeta Prudnik24 – numer 209

Reklamy

 

Reklamy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Facebook