Prudnik24

Z ludźmi i z pasją – felieton Bartosza Sadlińskiego

Z ludźmi i z pasją – felieton Bartosza Sadlińskiego
28 stycznia
13:08 2017

Każdemu, kto śledzi moją aktywność dziennikarską czy (do nie tak dawna) wydawniczą, na pewno rzuciło się w oczy zainteresowanie Erykiem Murlowskim. Pisałem obszerne teksty podsumowujące pośmiertnie działalność wybitnego chrzeliczanina, wydałem (także post mortem) jego artykuły zebrane o tematyce lokalnohistorycznej, a ostatnio wraz z Piotrem Kołkiem, moim dobrym znajomym z Łącznika, zrealizowałem piętnastominutowy film dokumentalny (ja zająłem się wartwą merytoryczną, a kolega wizualną). Premiera już wkrótce w Chrzelicach (czytelnicy „Gazety Prudnik24” zostaną poinformowani o dacie tego wydarzenia).

Zajmując się postacią Eryka Murlowskiego, od początku dbałem o to, by nie być jego hagiografem; nie przepadam za takim podejściem. Dlatego wielokrotnie – rozmawiając z rodziną i znajomymi chrzeliczanina (z włączonym dyktafonem) – pytałem, jakie wady posiadał bohater moich dociekań oraz czy rozmówca miał okazję o coś się z nim posprzeczać. Dowiedziałem się na przykład, że lubił postawić na swoim lub że ciężko było zmobilizować go do niektórych obowiązków domowych. Spierał się też nieraz z ludźmi na tematy historyczne (np. czy Francuzi i Anglicy mogli nam pomóc w sytuacji nazistowskiej inwazji) oraz regionalne (np. o to, czy śląski to język); nic dziwnego – dziejoznawstwo to obszar gorących dyskusji (w końcu narracji mamy wiele, a z dostępem do tzw. twardych dowodów bywa różnie).

Nie ukrywam – należę do osób, które podziwiały (i jako postać historyczną nadal podziwiają) Eryka Murlowskiego. Każda dziedzina, którą się interesował, miała w sobie jakiś magnetyzm (nawet pozornie nudny regionalizm obfitował – w jego wykonaniu – w ciekawostki), posiadał też charyzmę – to coś w sobie – tak po prostu. Skłamałbym jednak mówiąc, że zgadzam się z nim we wszystkim. Na przykład – będąc osobą przywiązaną do chrześcijaństwa, nie przyklasnąłbym stwierdzeniu, że „energia psychofizyczna znana jako siła ki ma podstawowe znaczenie w sztukach walki” i że „wszystkim ćwiczącym sztuki walki potrzeba ezoteryzmu, ale trochę, nie za dużo” (artykuł „Między ziemią a niebem”, w „Magazynie Razem”, nr 10/1989, s. 19). Nie jestem też zwolennikiem medycyny niekonwencjonalnej (chyba, że stanowi ona uzupełnienie tej standardowej – a nawet wtedy warto, moim zdaniem, zachować ostrożność: czego, ile i kiedy).

Podobnie wygląda zresztą moje zainteresowanie innym wybitnym, nieżyjącym już Polakiem – Jackiem Kaczmarskim, pieśniarzem, poetą i pisarzem (w przyciwieństwie do Eryka Murlowskiego – nie miałem okazji poznać go osobiście) – z nim także nie we wszystkim bym się zgodził, a jednak… jest pewien rys, który intryguje, zachwyca. A poza tym… szeroko pojęta biografistyka ma być opisem ludzi z krwi i kości (koronnym przykładem na długo pozostanie chyba książka Artura Domosławskiego o Ryszardzie Kapuścińskim).

Do Eryka Murlowskiego jeszcze nieraz będę wracał. Nie tyle po to, by stawiać pomnik (chrzeliczanin zdawał się mieć dystans do różnych społecznych zaszczytów), ale żeby inspirować, skłaniać do działania: z ludźmi, z książką, na macie, na świeżym powietrzu, na jednym kole, a przede wszystkim: z pasją.

Bartosz Sadliński – dziennikarz, współpracował z wieloma lokalnymi gazetami, obecnie pisze do „Panoramy Bialskiej” i „Strzelca Opolskiego”; jest też przewodnikiem na zamku w Mosznej.

Gazeta Prudnik24 – numer 192

Reklama

Reklamy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Facebook