Prudnik24

„Bycie posłem to praca”

„Bycie posłem to praca”
30 kwietnia
21:07 2017

W styczniu minął rok odkąd Katarzyna Czochara pełni funkcję posła. Parlamentarzystkę i liderkę opolskiego PiS-u zapytaliśmy o bieżące sprawy – ogólnopolskie, jak i lokalne.

ROZMAWIA: MACIEJ DOBRZAŃSKI

Jak się Pani czuje w Sejmie? Czy coś Panią zaskoczyło?

Sejm RP wywarł na mnie bardzo duże wrażenie, sam moment ślubowania był dla mnie bardzo ważny i podniosły. A jeśli chodzi o pracę posła – to tak mniej więcej sobie ją wyobrażałam. Dużo wcześniej miałam okazję zapoznać się z obowiązkami, jakie spoczywają na pośle, oczywiście na podstawie obserwacji. Ale w momencie, gdy stanęłam twarzą w twarz z realna pracą w sejmie, to przyznam się szczerze, na początku był to dla mnie bardzo ciężki okres, było trudno, czasami doba nie wystarczała, ale dzięki temu doświadczeniu zdałam sobie sprawę, że dam radę robić o wiele więcej niż mogłam to sobie wcześniej wyobrazić. W sejmie mam bardzo dużo pracy, ponieważ uczestniczę w pracach w trzech komisjach: edukacji, zdrowia oraz spraw zagranicznych. Jestem rownież zaangażowana w pracach Grup Bilateralnych. W dwóch jestem wiceprzewodniczącą: w Polsko- Niemieckiej i Polsko-Czeskiej, natomiast w Grupie Polsko-chińskiej i Polsko – Amerykańskiej jestem członkiem. W Sejmie pracuję rownież w Zespołach Parlamentarnych. Kilka z nich sama zakładałam i prowadzę np. Parlamentarny Zespół ds. Więziennictwa oraz Wojska i Obrony Terytorialnej. W Zespole Parlamentarnym ds. Policji jestem wiceprzewodnicząca. Ponadto jestem rownież członkiem paru innych Zespołów Parlamentarnych: ds. Polityki Klastrowej, Szpitali Powiatowych, Cyfryzacji Szpitali, Opolskim Zespole Parlamentarnym. A jeśli chodzi o to, czy coś mnie zaskoczyło? Na pewno zachowanie posłów opozycji, którzy chwilami zapominają jak ważna funkcje w Sejmie RP piastują, niestety ich zachowanie często odbiega od podstawowych reguł i regulaminu sejmowego. Fakt, że tak naprawdę negują nasze wszystkie działania, mające na celu poprawę sytuacji w kraju, pokazuje że nie zależy im na dobru Polski, tylko na odzyskaniu władzy. Jest to opozycja totalna, która nie potrafi kreatywnie pracować.

Przez lata chodziły plotki o posłach różnych partii, którzy kłócili się w telewizji, by potem w sejmowej kawiarni pić razem przysłowiową „wódeczkę”. Podobno po katastrofie smoleńskiej takie spotkania nie mają już miejsca.

Nie wiem jak to wyglądało wcześniej. Natomiast teraz nie jest też tak, że w ogóle nie rozmawiamy z posłami opozycji. Bardzo często wspólnie podróżujemy pociągiem do Sejmu. Wówczas rozmawiamy na różne tematy, nie tylko te, którymi żyje Sejm. A jeśli chodzi o spożywanie wódeczki, ja osobiście tego nie stosuję i nie zauważyłam, aby moi koledzy i koleżanki z PiS spożywali alkohol z posłami opozycji (śmiech).

Do Sejmu weszła Pani z rozbiegu bezpośrednio z sejmiku województwa, gdzie poznała Pani wiele lokalnych spraw. Jak to się rozkłada u Pani – czas poswięcony kwestiom lokalnym i ogólnopolskim?

W zależności od potrzeb. Niektóre sprawy regionalne mają wpływ na cały kraj. Podam konkretne przykłady: budowa dodatkowego zjazdu na autostradzie A4 (w pobliżu Prószkowa – przyp.red.). To byłaby korzyść dla mieszkańców Opolszczyzny i Polski. Podobnie jest z budową obwodnicy wschodniej Prudnika, która miałaby łączyć również przejście graniczne, gdzie na chwilę obecną odbywa się ruch transportu towarowego. Kolejnym przykładem jest druga przeprawa mostowa w Brzegu. Brzeg czeka na te inwestycje od 20 lat i ta inwestycja ma rownież wpływ nie tylko na region lecz korzyść będzie dla całej Polski. Analogiczna sytuacja jest z obwodnicą Strzelec Opolskich. Oprócz dużych spraw dla naszego województwa, w ramach działalności swoich biur poselskich, staram się na bieżąco pomagać w rożnych sprawach mieszkańca Opolszczyzny. I muszę powiedzieć że niektóre sprawy posuwają sie bardzo szybko do przodu, a inne wymagają dłuższego procesu. I takim sprawom poświęcam więcej czasu. Każdy poseł powinien pracować zarówno w Sejmie jak i w regionie. Te sprawy nie mogą sie wzajemnie wykluczać, wręcz przeciwnie, należy robić tak, aby pomiędzy tymi dwiema płaszczyznami pracy poselskiej była synergia. Osobiście staram sie w ten właśnie sposób pracować i w moim przypadku to bardzo dobrze funkcjonuje.

Czy spośród tematów, na rzecz których Pani pracuje – że wymienię tu kwestie: przywócenia IV klasy żeglowności Odry, zjad z autostrady dla Opolszczyzny, budowę wschodniej obwodnicy Prudnika, czy przywrócenie funkcjonowania „Aleksandrówki w Jarnołtówku, jest jakiś, co do którego można mieć nadzieję, że jeszcze w tej kadencji Sejmu uda się dać solidne podstawy do jego faktycznej realizacji w przyszłości?

Tak, oczywiście że tak! Jestem głęboko przekonana iż do tych wymienionych przez Pana spraw, jeszcze w tej kadencji uda sie przygotować solidne podstawy do realizacji w kolejnych latach. Niektóre z nich mają już „solidne fundamenty”. Już w tym roku rozpoczynamy działania w ramach programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko i przystępujemy do likwidacji tzw. wąskich gardeł na Odrze na Opolszczyznie. Do 2019 roku chcemy przywrócić na niej żeglowność. W wyniku tych inwestycji Odra nie uzyska jeszcze najwyższej IV klasy żeglowności, ale barki będą już mogły po niej regularnie pływać. W połowie czerwca ubiegłego roku rząd PiS przyjął założenia do planów rozwoju śródlądowych dróg wodnych w Polsce. Zgodnie z przyjętym dokumentem do 2030 r. Odra na całej długości i Wisła (na odcinku od Warszawy do Gdańska) mają uzyskać status międzynarodowych szlaków żeglugowych. Osiągnięcie międzynarodowej klasy żeglowności i włączenie w europejską sieć dróg wodnych Odrzańskiej Drogi Wodnej jest pierwszym z nich. Krokiem milowym okazały się inicjatywy Ministerstwa Rozwoju oraz Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej w kwestii ratyfikowania konwencji AGN, która pozwoli Polsce przystąpić do Europejskiej Sieci Dróg Wodnych. Dla przypomnienia ustawa o ratyfikacji europejskiego porozumienia w sprawie głównych śródlądowych dróg wodnych o znaczeniu międzynarodowym (AGN) weszła w życie 15 lutego br. Jeśli chodzi o temat budowy obwodnicy wschodniej Prudnika ma on już rownież solidne podstawy, ponieważ na chwilę obecną posiada ona ważną decyzje środowiskowa, to jest bardzo ważny dokument. Zabiegam bardzo mocno aby inwestycja związana z budową obwodnicy wschodniej Prudnika mogła przejść jak najszybciej do realizacji. Jeśli chodzi o węzeł na autostradzie A4 cały czas zabiegam o przygotowanie odpowiedniej dokumentacji, która będzie krokiem milowym w tej inwestycji. Ale wszystko w swoim czasie.

Powrócę na moment do tematu zjazdu z autostrady. Kiedyś w wywiadzie senator Jerzy Czerwiński mówił mi, że budowę zjazdu ograniczała Mniejszość Niemiecka. Czy zgadza się Pani z taką tezą?

To, że miasto wojewódzkie Opole nie ma zjazdu na autostradę, jest ewenementem na skalę ogólnoświatową. W trakcie procesu przygotowawczego do budowy autostrady, tak naprawdę nie wiadomo dlaczego nie brano pod uwagę tego faktu. Niestety miasto wojewódzkie, w ten sposób straciło bardzo dużo. Z tego, co mi wiadomo w trakcie budowy posłużono sie mapami z czasów II Wojny Światowej Hitlera. Gdy zaczęto budowę autostradę A4, głośno mówiło się o od samego początku o potrzebie powstanie węzła w okolicach Prószkowa. Niestety Mniejszość Niemiecka zawsze na Opolszczyźnie była największym języczkiem uwagi i wiele decyzji podejmował Zarząd Województwa Opolskiego zgodnie z ich wizją.

Niedawno prezes Kaczyński wybrał Panią na szefową wojewódzkich struktur partii. Jak Pani ocenia tego politycznego lidera, wokół którego narosło wiele mitów i legend?

Jako szef jest konkretny i rzeczowy, w moim przekonaniu to bardzo dobre cechy. Wspaniały człowiek, patriota i prawdziwy Mąż Stanu. Jak mawiał R. Reagan, „politycy mają skłonność do myślenia o następnych wyborach, a nie o następnym pokoleniu”, a przecież o następnych pokoleniach, nie tylko o doraźnym sukcesie, winien myśleć każdy mąż stanu. Pan Prezes Jarosław Kaczyński tak właśnie myśli, a kwestie związane z Polską i Polakami są najważniejsze. Niestety, przez wiele lat media wykreowały niezbyt przyjazny wizerunek Prezesa Kaczyńskiego. Pan Prezes w kontaktach międzyludzkich jest zwykłym, normalnym, bardzo ciepłym i sympatycznym człowiekiem. Ma doskonałą pamięć, lubi żartować, ma bardzo duży dystans do siebie i potrafi się z siebie śmiać.

Czy niektórymi swoimi wypowiedziami nie daje on jednak pretekstu swoim politycznym oponentom do uzasadaniania ich tez?

Jestem przekonana, że nie. Tak naprawdę media opanowały do perfekcji kreowanie wizerunku politycznego poszczególnych polityków, myślę ze dobrym przykładem jest fakt, w jaki sposób kreowana była PO i jej liderzy a w jaki sposób ludzie PiS. Dobrze wszyscy pamiętają, jak był przez media przedstawiany za życia śp. Lech Kaczyński. Dopiero po jego tragicznej śmierci media pokazały jakim naprawdę był wspaniałym człowiekiem i prezydentem. Nie inaczej media postepują z prezesem Kaczyńskim. Tak naprawdę bez względu na to, co prezes by nie powiedział, to pewne media, zawsze do tej wypowiedzi dodadzą odpowiednią narrację, wyrywając konteksty z wypowiedzi pana prezesa. Ten proces odbywał sie przez wiele lat. A i teraz niektóre media, nawet te lokalne, są pod wpływem działaczy PO i realizują ich politykę medialna, w rożnych formach. Czasami w mojej ocenie po prostu celowo nie mówi sie o dokonaniach polityków PiS na rzecz poszczególnych regionów, nie zaprasza się ich na rożne uroczystości a jeśli już uczestniczą, to materiał ma być tak przygotowany aby nie było ich widać.

Jak wygląda Pani współpraca z prezesem Kaczyńskim?

Nasz współpraca wyglada bardzo dobrze. Mniej więcej co miesiąc spotykamy się jako szefowie regionów struktur PiS z szefem. Mamy wtedy możliwość rozmawiania na różne tematy, rownież te związane z problemami poszczególnych województw. Oczywiście w przypadku potrzeby, mówiąc kolokwialnie, wykorzystujemy możliwość prowadzenia rozmów z panem prezesem w trakcie obrad Sejmu. Zawsze jest otwarty i wsłuchuje się w nasze głosy.

Ogląda Pani „Ucho prezesa”?

Tak, ogladałam kilka odcinków. Bardzo zabawny mini serial. (śmiech)

Osobne pytanie musi zostać poświęcone Aleksandrówce. Wydaje się, że to „oczko” w Pani poselskiej głowie.

Tym tematem cały czas żyję. Ale myśle ze muszę wyjaśnić czytelnikom, dlaczego ta sprawa utknęła w martwym punkcie. Aleksandrówka jest częścią spółki, którą zarządza Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego, a ścisłe mówiąc marszałek Kolek, pod którego podlega opieka zdrowotna. Marszałek Kołek robi wszystko, żeby pokazać, że nie ma najmniejszych szans, żeby przywrocic działalność Aleksandrowki. W temacie Aleksandrowki wielokrotnie rozmawiałam z ministrem Radziwiłłem oraz z ministrem Łandą. Minister jasno określił że jeśli zostanie przygotowana nowa koncepcja dla Aleksandrowki, to ma bardzo duże szanse na przywrócenie działalności. Zachęcam do odsłuchania wypowiedzi w radio Opole Ministera Landy w czasie pobytu na Opolszczyznie. W bardzo jasny i czytelny sposób wypowiedział się na temat przywrócenia działalności Aleksandrowki. Jak najbardziej widzi sens reaktywowania tej placówki, ale musimy zadbać o to, aby oferta tej placówki wybiegała poza województwo opolskie, a nawet granice Państwa Polskiego. Musiałaby to być placówka, która wykorzystywałaby najnowsze technologie medyczne i spełniać potrzeby zdrowotne naszego regionu i kraju. W tym celu powołalismy specjalny zespół do spraw utworzenia nowej koncepcji dla Aleksadrówki. Została ona przygotowana, wskazane zostały źrodła finansowania standaryzacji (remontu), natomiast pan marszałek Kolek po wielomiesięcznych pracach stwierdził, że nie ma to sensu. Jednocześnie pewne elementy tej koncecji realizowane są teraz w Kup, można więc powiedzieć, że pan marszałek podebrał nam pomysły i realizuje je w innym miejscu. Osobiście nie odpuszczam tego tematu. Jestem przekonana, że nadejdzie taki moment, kiedy Aleksandrówka wróci do dawnej świetności i działalności.

Byli pracownicy ośrodka zapewne próbują sobie jakoś ułożyć życie. Czy jest szansa, by po ewentualnej reaktywacji „Aleksandrówki” powrócili do pracy?

Ależ oczywiście. Większość z nich na dzień dzisiejszy nie pracuje, albo ma pracę tymczasową w niepełnym wymiarze. Są więc w pełnej gotowości i czekają, kiedy placówka wróci do swojej działalnosć.

Jak podsumuje Pani swoją pracę na rzecz powiatu w zakresie innych ważnych spraw bieżących?

Jeśli chodzi o powiat prudnicki, to przez ten okres 17 miesięcy byłam zaangażowana w wiele spraw i wiele z nich zostało pozytywnie załatwionych. Po pierwsze infrastruktura, czyli drogi.Pomagałam pozyskać środki finansowe z Ministerstwa Infrastruktury w kwocie około 400 000 zł. na remont mostu na ul. Nyskiej, środki finansowe ministerstwa infrastruktury na budowę mostu tymczasowego na czas trwania remontu mostu na ul. Batorego. W ramach środków finansowych urzędu Marszałkowskiego Województwa Opolskiego remont ul. Głubczyckiej w Racławicach Śl. Ta inwestycja czekała ponad 10 lat na realizację. Jeszcze będąc radną w Sejmiku w tej sprawie składałam interpretacje. Zabiegam rownież o to, by w ramach krajowych środków finansowych z Ministerstwa Infrastruktury był przeprowadzony remont na drodze powiatowej z Szybowic do Niemysłowic oraz droga gminna w Głogówku. Kolejna bardzo ważna sprawa to Specjalna Strefa Przemysłowa w Prudniku na terenach po byłym Frotexie. Firma Henniges Automotis uzależniała swoje inwestowanie w Prudniku od tego, czy taka strefa powstanie. Poprzez moje ogromne zaangażowanie w tej sprawie w przeciągu pół roku udało mi sie załatwić te strefę dla Prudniczan. Gdyby nie udało się włączyć tych terenów strefy, Henniges wycofałaby się z naszego miasta. Dla mnie osobiście była to bardzo ważna sprawa, bo przecież to były realne miejsca pracy dla naszych mieszkańców – docelowo firma deklaruje zatrudnienie 500 osób, na dzień dzisiejszy zatrudnionych jest około 100 osób. Jeśli chodzi o ochronę zabytków w ramach Programu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego powiat prudnicki rownież w ostatnim roku otrzymał bardzo wysokie dofinansowanie w sumie prawie 1 000 000 złotych na remont zamku w Głogówku 750 000 zł. oraz 100000 zł na remont dachu na kościele parafialnym w Lubrzy. W obszarze opieki zdrowotnej byłam rownież bardzo zaangażowana między innymi w sprawy naszego szpitala prudnickiego, odbyłam szereg rozmów z wojewodą opolskim, prezes PCM oraz NFZ w kontekście dalszej działalności naszego szpitala, który jak wiadomo znalazł sie w bardzo ciężkiej sytuacji finansowej. Zabiegam rownież o to, by szpital w Białej znalazł sie w sieci szpitali. W tej sprawie odbyłam rozmowy i wystosowałam odpowiednie pisma zarówno do Ministerstwa Zdrowia jak i opolskiego NFZ. Sprawa szpitala w Białej jest na dobrej drodze. Zabiegam też o to, by powstała biogazownia w gminie Lubrza, prawdopodobnie jeszcze w tym roku ruszy ta inwestycja. W ramach pomocy społecznej staram się działać w zakresie otrzymania zasiłków stałych i okresowych w Ośrodku Pomocy Społecznej, w uzyskiwaniu schodołazów oraz wiele innych spraw.

Prowadzi Pani biura poselskie. Jak ocenia Pani aktywność mieszkańców?

Od grudnia 2015 roku odbyłam ponad 1000 spotkań z mieszkańcami Opolszczyzny. Na chwilę obecną funkcjonują moje cztery biura (w Opolu, Nysie, Głubczycach i Prudniku – przyp. red.). Są dość często odwiedzane przez mieszkańców poszczególnych powiatów. Zdarzają się duże kolejki, jest spora liczba osób, które mają problemy i poprzez moje biuro poselskie próbują je załatwić.Dotyczą przeróżnych spraw. Wiele z nich związanych jest z sądownictwem.

Jakie są Pani plany na najbliższy rok?

W dalszym ciągu pracować nad rozpoczetymi sprawami, o których już mówiłam wcześniej. I oczywiscie na bieżąco reagować na potrzeby mieszkańców woj. opolskiego. Z takich ciekawostek, to na najbliższym posiedzeniu Sejmu będę wprowadzać spec ustawę dotyczącą zapewnienia zabezpieczeń powodziowych. Ustawa ta umożliwi budowę radaru meteo na Górze Świętej Anny przez Instytut Meteo i Gospodarki Wodnej w Warszawie. Radar ten umożliwi stały monitoring górnych odcinków biegu rzek Odra i Nysa Kłodzka wraz z obszarami źródłowymi. Wgląd w natężenie opadu oraz związane z tym zasilanie obu rzek w wodę również po stronie Republiki Czeskiej, pozwoli na dokładniejsze szacowanie i prognozowanie stanu wód. Pozyskiwanie danych radarowych w zasięgu 200 kilometrów z rozdzielczością czasową nawet 5 minut umożliwią dokładniejsze prognozowanie oraz szybsze ostrzeganie ludności przed potencjalnym zagrożeniem.Stacja radarowa posiadać będzie nowoczesne strefy edukacyjne poświęcone technikom radarowym oraz miejscowej kulturze i społeczności oraz taras widokowy pozwalający na podziwianie piękna przyrody Opolszczyzny. Jestem przekonana, iż to jest rownież bardzo pozytywna wiadomość dla mieszkańców naszego województwa.

Dziękuję za rozmowę.

Gazeta Prudnik24 – numer 188

Reklama

Reklamy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Facebook