Prudnik24

Spotkali się po (wielu) latach

Spotkali się po (wielu) latach
23 czerwca
11:34 2018

Absolwenci szkoły zawodowej przy ul. Prężyńskiej z 1966 roku spotkali się po pięćdziesięciu dwóch latach. Rozmowy, wspomnienia, anegdoty, opowiadania – tak minął im czas podczas wspólnej  biesiady w hotelu „Olimp” w piątek 8 czerwca.

– Szkołę kończyliśmy w 1966 roku – opowiada naszej gazecie organizator zjazdu Józef Zakowicz. – Była to szkoła zawodowa o specjalności ślusarz. Mieściła się na ul. Prążyńskiej, tam, gdzie dziś funkcjonuje Centrum Kształcenia Ustawicznego – dodaje.

Jak mówi Józef Zakowicz, większość uczniów z tego rocznika ukończyła technikum, a niektórzy również studia, nawet tak prestiżowe jak AGH (Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie). Jest też i gorzka refleksja – aż czternastu uczniów z 28-osobowej klasy już nie żyje.

– To ewenement na skalę światową. Niektórych z kolegów zobaczyłem po raz pierwszy od pięćdziesięciu dwóch lat – komentuje w rozmowie z nami Józef Zakowicz.

Odnotujmy zatem uczestników prudnickiego spotkania: Jan Cybulski, Stanisław Srębacz, Józef Zakowicz, Bronisław Luranc, Zbigniew Skulski, Józef Kwit, Ryszard Madera i Henryk Lubczyński.  Ten ostatni reprezentował ówczesną Pogoń Prudnik grającą w II lidzie koszykowki (1966 rok).

Życie poniosło dawnych kolegów z prudnickiej szkoły m.in. do  Prudnika, Kędzierzyna-Koźla, Głubczyc, czy  Opola. Niektórzy wyjechali za granicę.

– Zbyszek Skulski wielokrotnie mówił mi, że spotyka się z naszymi wspólnymi kolegami. Zaczął też organizować dzienniki szkolne, również się w to zaangażowałem, aby od strony formalnej „połapać wszystkich”. Trwało to trzy miesiące. – wpomina w rozmowie z naszą gazetą Józef Zakowicz, znany – nadmieńmy ze społecznej pracy na rzecz Stowarzyszenia „Tigers Prudnik”, które organizowało piknik charytatywny „Prudnic Cup” i brało udział w wielu turniejach piłkarskich m.in. w Polanicy Zdroju. I funkcjonuje – co ważne – do dziś.

Tego typu spotkania to zawsze okazja do refleksji, czy też swego rodzaju melancholii. Co najważniejsze jednak – na ustach zebranych tego dnia widniał głównie uśmiech. I pozostała też szansa na to, że spotkają się po raz kolejny. Kiedy i gdzie – to już pokaże życie. Z zaznaczeniem, że chętni do organizacji takiego spotkania na pewno się znajdą.

Maciej Dobrzański  

Gazeta Prudnik24 – numer 192

Reklama

Reklamy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Facebook