Prudnik24

Zostawiła samego psa. Zdychał w męczarniach

Zostawiła samego psa. Zdychał w męczarniach
13 października
16:24 2018

W tym miesiącu ruszył proces 25-letniej Joanny S. Kobieta jest oskarżona o to, że – zostawiając psa samego w domu – doprowadziła do jego śmierci.

Kobieta – jak podały media – ma wykształcenie gimnazjalne i jest matką dwójki dzieci. Wraz ze swoim konkubentem, Kamilem S., zamieszkiwała w jednym z prudnickich mieszkań komunalnych. Pewnego dnia, w grudniu 2017 roku, para pokłóciła się i rozeszła. Każdy poszedł też w swoją stronę – Joanna S. wyprowadziła się do matki, a jej dotychczasowy partner przeniósł się do swojej rodziny na wieś. Nie byłoby w tym w zasadzie niczego szczególnego, gdyby nie fakt, że w lokalu pozostał pies – mały czarny szczeniak imieniem Lucky. Zwierzę zdychało z głodu i pragnienia przez około dwa tygodnie. Piesek szczekał, obgryzał meble, a skrajnie wycieńczony wszedł za wersalkę i tam skonał. Jak podaje „Nowa Trybuna Opolska”, sąsiedzi opuszczonego mieszkania skarżyli się w administracji na szczekanie psa, ale nikt do lokalu nawet nie próbował wejść na siłę.

Dziennik podaje inne, szokujące szczegóły tej sprawy. Według dziennikarzy „NTO”, mieszkając u matki do marca tego roku Joanna S. wielokrotnie uspokajała ją, że chodzi do mieszkania wyprowadzać i karmić psa. Powiedziała jej nawet, że pies trafił w dobre ręce. Tymczasem matka kobiety zaoferowała, że może wziąć zwierzę pod swoją opiekę. I przeżyła prawdziwy szok, kiedy to – ponaglona przez administrację, żądającą zwrotu lokalu za który Joanna S. nie uiszczała czynszu – poszła wysprzątać – wespół z koleżanką – mieszkanie. Tam, za łóżkiem, odnalazły psie truchło, które według zeznającego w prudnickiej prokuraturze lekarza weterynarii, uległo mumifikacji – po szczeniaku został tylko szkielet obciągnięty kośćmi.

Joanna S. w sądzie nie przyznała się do winy. Co więcej, tłumaczyła, że wyprowadzając się z mieszkania przekazała klucze swojemu byłemu konkubentowi Kamilowi S., który miał zabrać z mieszkania swoje rzeczy i psa, który – jak przekonywała – był jego własnością. Aktualnie sąd chce przesłuchać konkubenta kobiety, ale policja nie może go jak na razie odnaleźć.

Wyrok w tej bulwersującej sprawie zapadnie prawdopodobnie w listopadzie. Kobiecie grozi nawet do trzech lat pozbawienia wolności.

(m)
Za: „NTO”

Gazeta Prudnik24 – numer 284

Reklamy

Reklamy





Facebook