Prudnik24

Szeremeta powrócił

Szeremeta powrócił
02 września
00:18 2020

I nie chodzi tu bynajmniej o powrót do Prudnika, wszak od kilku lat Krzysztof Szeremeta mieszka i pracuje w Krakowie (obecnie w Instytucie Literatury). Prudniczanin jednak znów przemówił poetycko. „Czarne poszetki” to drugi w dorobku twórcy zbiór wierszy. Zbiór, na który trzeba było czekać kilka lat.

Naszym Czytelnikom przypomnijmy, że Krzysztof Szeremeta został zauważony na szerszych wodach poetyckiego środowiska dziesięć lat temu. Talent urodzonego w 1990 roku prudniczanina dostrzegł jeden z najważniejszych krytyków literackich w Polsce – Karol Maliszewski. Wówczas – a więc w 2010 roku – Maliszewski wybrał Krzysztofa do projektu Biura Literackiego Połów 2010. O wadze tego wyboru niech świadczy, że wspomniane Biuro Literackie to jedno z najbardziej płodnych wydawnictw w kraju, promujących poetów czy to zauważonych i wyłowionych, czy to już uznanych. Efektem współpracy z Biurem Literackim była publikacja – rok wcześniej – arkusza poetyckiego „Długi Dystans”, zapowiadającego debiutancki tomik. Ten – zatytułowany – „Nowy Dokument Tekstowy” – ujrzał światło dzienne w grudniu 2011 roku. Książki to jednak nie wszystko, Krzysiek to także Zwycięzca Turnieju Jednego Wiersza o Czekan Jacka Bierezina w 2012 r., jak również finalista konkursów poetyckich im. Tymoteusza Karpowicza i im. Kazimierza Ratonia.

Czytelnika może pewnie zastanowić mój spoufalały ton (Krzysztof, Krzyśka), ale kto ma dobrą pamięć, ten być może przypomni sobie, że swego czasu powstało w Prudniku kilkuosobowe środowisko młodych (jeszcze wówczas) poetów, którego efektem działalności było sprowadzenie do Prudnika czołówki polskiej poezji współczesnej – twórcy tacy jak Tomasz Różycki, czy Jacek Gutorow prezentowali swoje wiersze w POK-u. Jako że działałem na tym padole, ba – razem z Krzyśkiem należeliśmy nawet do grupy młodych poetów o głupio brzmiącej nazwie „3 Zet” (czy jakoś tak) – znamy się więc dobrze. Każdy z nas coś wydał, gdzieś publikował, ale to właśnie Krzysztof i Waldemar Jocher osiągnęli najwięcej, przebijając się do świadomości czytelników poezji w Polsce.

Wstęp wstępem, ale przecież miało być o nowej książce Krzysztofa. Ta ukazała się jesienią ubiegłego roku nakładem Domu Literatury w Łodzi. I tu jeszcze jedno słowo wyjaśnienia. „Zwariowali, piszą o książce niemal rok po ukazaniu się” – powie ktoś. I będzie miał rację. Owszem, piszemy o niej teraz, ale bynajmniej nie zwariowaliśmy. Końcowka roku to w naszej redakcji przetasowania i ogólny roz…rzut wszystkiego, z kolei później przyszła koronawirusowa papka. Jeśli kogoś jednak to tłumaczenie nie zadowala to możemy stwierdzić: przepraszamy, że wyszło, jak wyszło. I zachęcamy do lektury.

Co to za tomik? Na pewno bardziej dojrzały od poprzedniego (obie książki dzieli 7 lat!). Wciąż oszczędny w słowie, wciąż z brzmiącym gdzieś w uszach, ale nie narzucającym się rytmem poetyckiej frazy. Wiersze wolne, ale…żywe. Każdy to osobna historia. Inny prudnicki poeta, Bartosz Sadliński, powiedział mi kilka dni temu o wierszach z „Czarnych poszetek” dokładnie tak: „Krzysiek wyraża nieraz melancholię w taki męski sposób, bez użalania się. Podsiadło (znany polski poeta – przyp. red.) też coś takiego robi”. I tu, jak sądzę, Bartek oddaje pewną cechę tej poezji. To wiersze męskie, nie mające wiele wspólnego z tak krzywdzącym i – ośmielę się to napisać – stworzonym przez szkołę – wizerunkiem ciamajdy piszącego rymowanki (z rozwianym włosem oczywiście). Prudnik i historie z życia Krzyśka, które miały tu miejsce, też gdzieś się w tych tekstach przewijają. Ja, choć sam piszę wiersze, to jednak niekoniecznie dobrze o nich piszę, pozwolę sobie więc w tym miejscu oddać głos lepszym w te klocki.

Czarnymi poszetkami” Krzysztof Szeremeta powraca po ośmioletniej przerwie, serwując wiersze melodyjne, rytmiczne, ale i w pewien metafizyczno-antykapitalistyczny sposób ascetyczne. Pisze o prostych miłościach i braku zainteresowań: sport jest tutaj wyłącznie wymówką, ale jak silnie lirycznie uzasadnioną! Ale jak to jest napisane!” – komentuje tom Szeremety Rafał Gawin.

„Czarne poszetki to konsekwentnie polistylistyczna opowieść, w której bajki i obrazki rodzajowe komentują się nawzajem i odmieniają sensy rekwizytów, postaci i symboli łączących cały tom. Jeśli jest w tych wierszach gorycz, to podana z poczuciem humoru. Jeśli jest melancholia, to podejrzana, bo podszyta poczuciem nieistotności tego, czego utrata ją powoduje. Jeżeli w poddaniu się alienującym językom współczesności jest porażka, to niezupełna – przez to, że zapisana. Jeśli jest niezgoda na panowanie wyobcowujących form, stylów życia i anonimowych władców tytułowych „czarnych poszetek”, to nie w imię przewidywalnych zaangażowań, a dezorientującej dywersji prowadzonej przy użyciu wieloznacznych czy wręcz oksymoronicznych figur: anarchomonarchizmu, króla bez władzy, papieży fikcyjnych i emerytowanych. Oczekujcie zaskoczenia jak pierwszych pieniędzy, jak zdziwienia tym, że głupia młodość wprawdzie przemija, ale dorosłość to fikcja; jak wewnętrznych rymów w wierszach, które rymować się nie powinny.” – to już opinia Adama Leszkiewicza.

Co jeszcze? Tomik nie jest grubą księgą – widać, że dobór materiału był bardzo staranny. Wydanie, dofinansowane zresztą przez gminę Prudnik – jak na mój gust – schludne, niepretensjonalne. Na koniec pozostaje mi Państwu polecić. Nie chodzi tylko o to (choć także i o to), że Krzysiek to prudniczanin, który został zauważony ponadlokalnie, czy ponadregionalnie nawet. „Czarne poszetki” to – po prostu – dobre, poetyckie mięcho.

Maciej Dobrzański

TOMIK MOŻNA ZAKUPIĆ TUTAJ:

https://allegro.pl/produkt/czarne-poszetki-krzysztof-szeremeta-add9bf55-29b7-4fa2-b88d-bf220e767aec?fbclid=IwAR0ySnVRzVhn4uyw1WX3dbefDbbEIy5hvW8fPVGPgQIx2QN_ZOTvxQ6xcy8&bmatch=baseline-product-eyesa2-engag-dict45-cul-1-4-0717

Brak komentarzy

Rozpocznij dyskusję!

Bądź pierwszy, napisz swój komentarz!

Napisz komentarz

Napisz komentarz

Gazeta Prudnik24 – numer 197

Reklama

Reklamy

 

 

 

 

 

 

 

Facebook