Prudnik24

Co się stało z Biblioteką Śląską Maxa Pinkusa?

Co się stało z Biblioteką Śląską Maxa Pinkusa?
02 stycznia
19:15 2022

Odpowiedź na pytanie, gdzie obecnie znajduje się większa część biblioteki, jaką w willi przy ul. Nyskiej 2 stworzył Max Pinkus, byłaby rozwiązaniem jednej z największych zagadek historycznych Prudnika. Zważywszy na kulturotwórczą jakość książnicy i skalę jej unikatowości zbiór ten można śmiało nazywać zaginioną prudnicką Atlantydą.

Dla łódzkiego profesora Krzysztofa A. Kuczyńskiego, który polskiej nauce przywrócił pamięć o postaci Maxa Pinkusa, książnica fabrykanta jest jednym ze skarbów śląskiej ziemi. Jednocześnie – obok np. systemu podziemnego „Riese”, czy nieodkrytego do tej pory złota, kosztowności lub dzieł sztuki, jawi się ona jako jedna z największych tajemnic regionu. Tak pisał o niej naukowiec w artykule z 2017 roku, który ukazał się na łamach Studiów Niemcoznawczych.

Przypomnijmy pokrótce, że Biblioteka Śląska (Schlesierbücherei) to zbiór książek, które w willi przy ul. Nyskiej 2 Max Pinkus gromadził przez kilkadziesiąt lat. Finalnie, w roku śmierci bibliofila (1934), na jej półkach mogło znajdować się nawet 25 tysięcy publikacji. Wyjątkowość dzieła polegała m.in. na tym, że zbiór stworzony został ręką jednego człowieka, a tematycznie dotyczył wyłącznie Śląska, obejmując niemal wszystkie dziedziny. Sercem biblioteki był dział dotyczący literatury pięknej, który znajdował się w salonie kominkowym na pierwszym piętrze willi. Jego z kolei najważniejszą część stanowiła największa wówczas na świecie kolekcja książek noblisty Gerharta Hauptmanna, przyjaciela fabrykanta (była ona dokładniejsza nawet od…domowego archiwum pisarza w domu w Jagniątkowie!). Obok zbiorów hauptmanowskich, na które składały się także dzieła jego brata Carla, pokaźną reprezentację miał tu Jacob Bohme. Niezwykłością książnicy był też fakt, że Pinkus zgromadził książki w ich pierwszych i kolejnych wydaniach! Biblioteka rozrosła się do tego stopnia, że – jak zauważył inny z przyjaciół Maxa, Kurt Schwerin – właściwie każdy, kto w tamtych latach interesował się historią i literaturą śląska, musiał słyszeć o niej i jej znamienitym twórcy. Do willi Pinkusa przybywali studenci, naukowcy i badacze. Było to zatem miejsce o ogromnym potencjale kulturotwórczym.

Główny salon biblioteczny. Zdjęcie wykonał fotografik Max Glauer. To tu znajdowały się zbiory hauptmannowskie, czy Jacoba Bohme. Fotografie ze zbiorów Instytutu Leo Becka
Nieznane zdjęcie głównego salonu bibliotecznego. Na kolumnie widzimy rzeźbę twarzy Gerharta Hauptmanna. Źródło: Leo Baeck Institute

Po śmierci Maxa książnica bardzo krótko pozostała na półkach w willi przy ul. Nyskiej. Już w 1936 roku została odebrana spadkobiercy – synowi Maxa Klausowi, co miało być swoistym haraczem za jego emigrację do Włoch. Uznany w Niemczech za politycznego zbiega, najprawdopodobniej musiał przekazać bibliotekę nazistowskiemu państwu nieodpłatnie. Większa część książek trafiła do Landesbibliothek w Raciborzu (w 1938 roku przeniesiono ją do Bytomia, a po wojnie jej zasoby złożyły się na dzisiejszą Bibliotekę Śląską w Katowicach), natomiast dział literatury pięknej wraz ze zbiorami Hauptmanna przekazano do Staats-und Universitatsbibliothek we Wrocławiu. Pewne jest jeszcze to, że na krótko przed zakończeniem wojny zbiory hauptmanowskie ewakuowano, wywożąc z Wrocławia w nieznanym kierunku, przy czym część badaczy stawia na zamek Waldstein (polski Szczytnik) w Kotlinie Kłodzkiej. Działanie to z pewnością uratowało książki przed zniszczeniem – znaczna część Biblioteki Uniwersyteckiej spłonęła podczas oblężenia Festung Breslau przez wojska radzieckie.

Regały na drugim piętrze wili przy ul. Nyskiej. Tu znajdował się dział geograficzno-historyczny Schlesierbücherei. Autorem fotografii jest Max Glauer. Źródło: Leo Baeck Institute

W tym miejscu kończy się pewna wiedza o najbardziej reprezentacyjnym dziale biblioteki. Co mogło się z nim stać po wojnie? Dotychczasowe ustalenia w tym temacie przypomniał we wspomnianym na początku tekście Krzysztof A. Kuczyński. Najbardziej prawdopodobna wydaje się teza, że kolekcja padła łupem radzieckich oddziałów trofiejnych, które wywoziły do Rosji zrabowane skarby kultury z Europy Środkowej, w tym książki i dokumenty. Taką wersję wypadków najmocniej rozważa zarówno biograf Maxa Pinkusa Arkadiusz Baron, jak i członek rodziny Pinkusów – Walter Pinkus z Ann Arbor. Warty rozważenia jest również kierunek czeski ewentualnych badań. Jednym z powodów to wskazanie amerykańskiego badacza losów zbiorów Gerharta Hauptmanna we wschodniej Europie, Klausa Jonasa, który jako możliwe miejsce złożenia kolekcji po ewakuacji wskazał Waldstejn, ale nie polski, a czeski – w gminie Trutnov! Do tej miejscowości po wojnie nie miały dostępu polskie grupy rewindykacyjne, jeśli więc to tam zmagazynowano książki i dokumenty z książnicy Maxa, możliwe, że do dziś leżą na półkach jakiejś czeskiej biblioteki (bibliotek).

Warto tu jednak powrócić do kierunku rosyjskiego, bo w swoim artykule profesor Kuczyński przypomniał bardzo ważny fakt, który zupełnie pominięto w naukowych rozważaniach o losach biblioteki. A mianowicie, jak wynika z ustaleń Norberta Honszy, germanisty związanego z Uniwersytetem Wrocławskim, w 1958 roku do Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu powróciły z…Rosji listy i autografy Gerharta Hauptmanna, dokładnie te same, które znajdowały się w salonie kominkowym willi Pinkusa, a potem na półkach wrocławskiej biblioteki! Honsza, którego w jednym ze swoich artykułów cytuje Klaus Jonas, napisał tak: „Niesłusznie uznaje się ów zbiór listów za zaginiony. Po wojnie radziecka administracja wojskowa zabezpieczyła wywiezione zbiory i przekazała Bibliotece Lenina w Moskwie. Wraz z innymi polskimi archiwaliami dotarły one do Polski z powrotem i włączone zostały do kolekcji rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu”.

Jedno z pomieszczeń bibliotecznych w willi przy ul. Nyskiej 2. Źródło: Leo Baeck Institute

Trop od razu podjął Arkadiusz Baron, który w najlepszej polskojęzycznej pracy o bibliotece – obszernym artykule opublikowanym w 2018 roku na łamach Studiów Niemcoznawczych („Ponownie na tropach prudnickiej Biblioteki Śląskiej Maxa Pinkusa”), przyznał, że pisząc biografię fabrykanta zupełnie pominął tak ważne zdanie z pracy Norberta Honszy. Wizyta naukowca w dziale rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu potwierdziła, że w zbiorze tym znajduje się jeden z najważniejszych skarbów z biblioteki Pinkusa – rękopis debiutu poetyckiego Hauptmanna „Das Buntes Buch” (Barwna Księga – są to w istocie cztery egz. – manuskrypt i trzy wyciągi korektorskie). Dokładnie na ten sam rękopis wskazywał Honsza, jak również Felix A. Voigt, który w 1936 roku szczegółowo opisał zbiory Pinkusa znajdujące się wówczas w przedwojennej bibliotece uniwersyteckiej we Wrocławiu. Do dziś „Das Buntes Bach”robi duże wrażenie, nie tylko poprzez znakomity stan zachowania, ale także jako „świadek”i dowód pracy twórczej Hauptmanna, którego zapiski i uwagi korektorskie są widoczne na egzemplarzu razem z zapiskami m.in. jego żony.

Kolejny z bibliotecznych pokoi. Źródło: Instytut Leo Becka

Arkadiusz Baron zwrócił też uwagę na pewien – być może nawet kluczowy szczegół – którego wyjaśnienie mogłoby się przyczynić do odkrycia tajemniczego, polskiego źródła, mającego wiedzę o losach przedwojennych hauptmannianów wrocławskich i kierunku ich wywiezienia przez oddziały trofiejne. Jasne jest bowiem, że dyrekcja biblioteki uniwersyteckiej we Wrocławiu wiedziała, że z Moskwy przybędą rękopisy zabrane przez wojska radzieckie z „jakiejś” kryjówki w końcowej fazie wojny. Potwierdza to list naczelnego Dyrektora Archiwów Państwowych Henryka Altmana do dyrekcji biblioteki wrocławskiej, w którym prosi on o przyjazd pracowników do odbioru przesłanego z Moskwy materiału. Ale – list ten jest odpowiedzią (!) na pismo z Wrocławia z 4 marca 1958 roku z pytaniem w tej właśnie sprawie. „Czyżby oznaczać to mogło– zastanawia się Arkadiusz Baron – że bibliotekarze wrocławscy byli inicjatorami starań o odzyskanie rękopisów? Albo byli tylko beneficjentami innego ciągu zdarzeń, o którym się dowiedzieli”.

Niewątpliwie fakt, że we Wrocławiu obecne są rękopisy przywiezione z Rosji, może wskazywać, że w dawnej bibliotece Lenina w Moskwie do dziś znajdują się również książki Hauptmanna (i być może reszta kolekcji dotycząca literatury pięknej) pochodzące ze Schlesierbücherei. Nietrudno się jednak domyślać, że w aktualnej rzeczywistości politycznej nawet próba prowadzenia tego rodzaju badań w Moskwie mogłaby zakończyć się niepowodzeniem.

Jest jednak w tej historii pewne „światełko w tunelu”. Część ogromnej kolekcji prudnickiego fabrykanta znajduje się bowiem w Bibliotece Śląskiej w Katowicach, która – jak już odnotowaliśmy – stała się bezpośrednia spadkobierczynią niemieckiej Landesbibliothek z Bytomia. Mogło do niej trafić nawet 20 tysięcy książek z biblioteki Maxa Pinkusa. Oczywiście nie wszystkie z nich tam pozostały. Część przypuszczalnie „powędrowała” w różne miejsca w Polsce podczas akcji odtwarzania zniszczonych przez wojnę zbiorów polskich bibliotek. Jak jednak stwierdza Arkadiusz Baron pracownicy Biblioteki Śląskiej w Katowicach „w trakcie badań nad exlibrisami, czy polonicami i silesiakami nieustannie natrafiają na pozycje ze zbiorów Pinkusa. (…) Są one łatwo rozpoznawalne dzięki charakterystycznej niebieskiej pieczęci z literą <P> – Pinkus, czy wspaniałemu exlibrisowi z prządką śląską na tle Prudnika”.

Reasumując – w Katowicach może się znajdować znaczny fragment dawnej Schlesierbücherei. To, co się zachowało po wojnie nie zostało jednak skatalogowane. Ten fakt Baron tłumaczy żydowskim pochodzeniem fabrykanta. „Dlatego już w czasach niemieckich zbiór ten uległ rozproszeniu po całych zbiorach Landesbibliothek. Przejęcie przez Polskę tak skonstruowanego księgozbioru oraz w <takich> okolicznościach (powojenny chaos, konieczność ratowania wszystkiego co się tylko dało, aura wokół Niemiec i poniemieckich dóbr) w żaden sposób nie sprzyjało pamięci o Maxie Pinkusie i jego roli” – konkluduje naukowiec.

Możliwe jednak, że przyjdzie dzień, gdy we współczesnej Bibliotece Śląskiej fabrykant zostanie upamiętniony poprzez wystawę lub publikację. Baron zauważa bowiem, że liczba odnalezionych książek z prudnickiej Schlesierbücherei „już pozwoliłaby na takowe uhonorowanie.”

Maciej Dobrzański

Bibliografia:

Baron A., „Ponownie na tropach prudnickiej Biblioteki Śląskiej Maxa Pinkusa”, Studia niemcoznawcze, Warszawa 2018

Kuczyński K.A., „Gdzie jest Schlesierbucherei Maxa Pinkusa? Tropami wielkiej książnicy niemieckiej o Śląsku”, Studia niemcoznawcze, Warszawa 2017

Max Pinkus. Źródło: Instytut Leo Baecka
Twórca biblioteki – Max Pinkus – pierwszy z lewej – w towarzystwie noblisty Paula Ehrlicha, który był mężem siostry Pinkusa Hedwig. Źródło: Leo Baeck Institute

Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/emenemd/domains/prudnik24.pl/public_html/prudnik/wp-content/themes/NEW_legatus-theme/includes/single/post-tags.php on line 5
Share

Gazeta Prudnik24 – numer 290

Reklamy

Reklamy





Facebook